<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962</id><updated>2011-07-31T11:25:02.136+02:00</updated><category term='...fajna ta moja wieś...'/><title type='text'>o-powiesci</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>32</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-5224463817969547003</id><published>2009-12-06T19:32:00.013+01:00</published><updated>2009-12-06T19:42:36.734+01:00</updated><title type='text'>grudniowe opowieści</title><content type='html'>juz półtora roku mamy dziecko, tak realnie to 8,5 miesiąca, ale faktycznie to prawie 18 miesięcy minęło od chwili, gdy cały nasz świat się zmienił i pojawiła się Julianna.&lt;br /&gt;wczoraj porównaliśmy jej jakże nadal malutnkie stópki z odciaskami zrobionymi 14 dni po porodzie. nieiarygodne, jak bardzo urosła.&lt;br /&gt;nadal jest maleńkim człowieczkiem, ale już coraz bardziej samodzielnym. zbliża się do zakończenia 9 miesiąca życia bogatsza o dwa zęby (dolne jedynki pojawiły się pod koniec listopada w odstępie dwudniowym), umiejętność podnoszenia wysoko pupy, wspinania się i pokonywania przeszkód, znająca kilka słów (ADA, DADA, ATA, TATA), jednak póki co nadal wypowiadanych dość przypadkowo i bez zrozumienia. Julianna już nie tylko pełza z prędkością kuli śnieżnej, ale też coraz częściej raczkuje zupełnie zaskoczona, jak szybko jest się w stanie przemieszczać. Zrobiłą się cąłkiem samodzielna - nawet sama chce szczotkować swoje dwa ząbki, sama chce jeść łyżeczką, pić mleczko i kaszkę. te jej eksperymenty sprawiają, że wszystko wokół wygląda jak po trzęsieniu ziemi.&lt;br /&gt;czas mija nam szybko, cóż po powrocie do pracy dni niesamowicie się skórczyły i mijają jeszcze szybciej. tęskniłam za pracą będą z Julianną w domu, teraz będą całymi dniami w pracy tęsknię za nią i żałuję, ze nie widzę jej kolejnych kroków.&lt;br /&gt;weekendy stały się za to święte. także dla niej. zamiast spać w dzień woli szaleć z nami na podłodze, tulić się i bawić. nawet na spacerze nie ma czasu na drzekę, las się zmienił, nie ma liści, ale widać błękitne niebo i chmury. Ptaki, które nie odleciały do ciepłych krajów robią hałas.&lt;br /&gt;ciekawe, jak zareaguje na śnieg.&lt;br /&gt;Póki co, czekamy na święta i pierwsze przygody z choinką...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-5224463817969547003?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/5224463817969547003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=5224463817969547003' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5224463817969547003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5224463817969547003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/12/grudniowe-opowiesci.html' title='grudniowe opowieści'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-2054288682513835449</id><published>2009-08-24T09:24:00.011+02:00</published><updated>2009-08-24T09:48:24.235+02:00</updated><title type='text'>upodobania</title><content type='html'>julianna, jak każdy człowiek ma swoje upodobania. zaskakujące, jak szybko się one kształtują w człowieku. nawet taki maleńki, 5 miesięczny szkrab jasno i wyraźnie manifestuje swoje preferencje i zachcianki. julianna naleźy do dzieci charakternych, nic nie stoi na przeszkodzie, by zamanisfestować złość. robi to w taki sposób, że nikt nie jest w stanie tego odczytać jako coś innego. jako pierwsze uczucie, które zaczęła manifestować pojawiła się oczywiście radość. rozszerzone źrenice i pierwsze nieśmiałe uśmiechy, gdy mama lub tata podchodzili do jej łóżeczka. ostatnio natomiast potrafi okazać złość. potrafi się wkurzyć, gdy nie może dosięgnąć zabawki, którą akurat w danej chwili chce sie bawić. pokazuje wyraźnie, gdy ktoś chce wziąć ją na ręce, a ona sobie tego nie życzy. złość na mamę, gdy chce jej dać dynię z ziemniaczkami - pluje po całej kuchni i to bardzo sprytnie, czeka, aż będzie miała pełną buzię i dopiero wtedy robi trąbkę z ust i wszystko ląduje dookoła niej i na niej. bardzo sprytny sposób, by pokazać, czego małe mrówki nie lubią jeść. póki co, dynia poszła w odstawkę i próbujemy innych dań.&lt;br /&gt;w sobotę z okazji imienin julianny pojawiła się rodzina na kawie. pierwszy raz odkąd urodziła się julianna w naszym domu pojawiło się na raz 20 osób. i mała jakoś to przeżyła, mimo przechodzenia z rączki do rączki.że nie wszystkim udało się rozczytać jej upodobania i wszyscy byli zadowoleni:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-2054288682513835449?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/2054288682513835449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=2054288682513835449' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/2054288682513835449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/2054288682513835449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/08/upodobania.html' title='upodobania'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-263119914667176941</id><published>2009-07-22T15:27:00.003+02:00</published><updated>2009-07-22T15:39:26.458+02:00</updated><title type='text'>pierwsze kulinarnie doznania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SmcV-mStx0I/AAAAAAAAARE/XrtPiR1mtLw/s1600-h/a3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 205px; height: 308px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SmcV-mStx0I/AAAAAAAAARE/XrtPiR1mtLw/s320/a3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361278046582982466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;trochę dziwne to mleko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SmcV-RKxqGI/AAAAAAAAAQ8/yl3IitI1iak/s1600-h/a2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 308px; height: 205px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SmcV-RKxqGI/AAAAAAAAAQ8/yl3IitI1iak/s320/a2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361278040912537698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tata jak zawsze daje mi flaszkę&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SmcV-AZdViI/AAAAAAAAAQ0/RKL0r2ldzX4/s1600-h/a1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 308px; height: 205px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SmcV-AZdViI/AAAAAAAAAQ0/RKL0r2ldzX4/s320/a1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361278036410717730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;całkiem niezłe te banany, po co zostawiać coś w butelce...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wczoraj julianna pierwszy raz w życiu spróbowała czegoś innego niż mleko mamy, czy koperkowe i rumiankowe herbatki. odkryła smak banana w formie przetworzonej - nektaru. początkowo nieco zdziwiona i zaskoczona. butelka z zawartością przypominała mleko. zdziwiła się pewnie także dlatego, że mama była obok, więc niby dlaczego dostawała mleko z butelki, a nie bezpośrednio z dystrybutora - piersi. jednak w butelce wcale nie było mleka i zaskoczenie było tym większe. początkowa ostrożność ustąpiła po kilku łykach miejsca radości i 60 ml nektaru zniknęło z butelki w mgnieniu oka. jedno jest pewne - niejadkiem nie jest. pożera wszystko, co się znajdzie w zasięgu jej wzroku i ręki. wkrótce dalszy ciąg podniebnych rozkoszy i odkrywania nowych smaków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-263119914667176941?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/263119914667176941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=263119914667176941' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/263119914667176941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/263119914667176941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/07/pierwsze-kulinarnie-doznania.html' title='pierwsze kulinarnie doznania'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SmcV-mStx0I/AAAAAAAAARE/XrtPiR1mtLw/s72-c/a3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-2042421993993340899</id><published>2009-07-16T20:46:00.025+02:00</published><updated>2009-07-16T21:31:38.879+02:00</updated><title type='text'>turystycznie</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988xB9IpI/AAAAAAAAAQU/_5ChHX0JbHE/s1600-h/karpacz+056m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139464989713042" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988xB9IpI/AAAAAAAAAQU/_5ChHX0JbHE/s200/karpacz+056m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt; za granicą polski - zieloną&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988miy-MI/AAAAAAAAAQM/zn99q34ohrA/s1600-h/karpacz+050m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139462174668994" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988miy-MI/AAAAAAAAAQM/zn99q34ohrA/s200/karpacz+050m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;z rodzicami na szlaku&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988uzhdGI/AAAAAAAAAQE/DbqMGHifu9s/s1600-h/karpacz+038m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139464392307810" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988uzhdGI/AAAAAAAAAQE/DbqMGHifu9s/s200/karpacz+038m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt; z widokiem na śnieżkę&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988cPlepI/AAAAAAAAAP8/3Jy3vppRii0/s1600-h/karpacz+030m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139459409738386" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988cPlepI/AAAAAAAAAP8/3Jy3vppRii0/s200/karpacz+030m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;piknie w tych górach!!!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988APTBuI/AAAAAAAAAP0/H3PzG9VnaTQ/s1600-h/karpacz+027m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139451892336354" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988APTBuI/AAAAAAAAAP0/H3PzG9VnaTQ/s200/karpacz+027m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;wózek się nie przydaje, no chyba że do transportu plecaków i kurtek&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98p30S-PI/AAAAAAAAAPs/oJ9jQya0GAo/s1600-h/karpacz+024m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139140393957618" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98p30S-PI/AAAAAAAAAPs/oJ9jQya0GAo/s200/karpacz+024m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;na górskim szlaku łapki smakują najlepiej&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98poBstMI/AAAAAAAAAPk/VooiQhtoWmg/s1600-h/karpacz+022m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139136155202754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98poBstMI/AAAAAAAAAPk/VooiQhtoWmg/s200/karpacz+022m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98pWLDhSI/AAAAAAAAAPc/t2LyI71-9nM/s1600-h/karpacz+021+m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139131362608418" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98pWLDhSI/AAAAAAAAAPc/t2LyI71-9nM/s200/karpacz+021+m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98pDUiWjI/AAAAAAAAAPU/hvY11cQqewo/s1600-h/karpacz+009+m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139126302104114" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98pDUiWjI/AAAAAAAAAPU/hvY11cQqewo/s200/karpacz+009+m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;z ekipą z wycieczki z widokiem na śnieżkę&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98pKPBLZI/AAAAAAAAAPM/gXDr-e4_T0g/s1600-h/karpacz+008m.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359139128158006674" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98pKPBLZI/AAAAAAAAAPM/gXDr-e4_T0g/s200/karpacz+008m.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;cały czas szukam zębów &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98Unzt-dI/AAAAAAAAAPE/av7LFGGoWKI/s1600-h/z9.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138775319312850" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98Unzt-dI/AAAAAAAAAPE/av7LFGGoWKI/s200/z9.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;w parku maszyn na mazurach&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98UZIHVNI/AAAAAAAAAO8/bA0kWtMeLi4/s1600-h/z8.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138771378328786" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 133px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98UZIHVNI/AAAAAAAAAO8/bA0kWtMeLi4/s200/z8.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;w knajpce &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98UKWVWcI/AAAAAAAAAO0/u541m6smDe8/s1600-h/z7.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138767411435970" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98UKWVWcI/AAAAAAAAAO0/u541m6smDe8/s200/z7.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;kontrola zawartości talerza mamy&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98T-S-Y4I/AAAAAAAAAOs/v3U4-QvXwOQ/s1600-h/z6.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138764176122754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98T-S-Y4I/AAAAAAAAAOs/v3U4-QvXwOQ/s200/z6.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;zabawy w bagażniku&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98T1CfXNI/AAAAAAAAAOk/Kw7A8AlbvDM/s1600-h/z4.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138761691061458" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl98T1CfXNI/AAAAAAAAAOk/Kw7A8AlbvDM/s200/z4.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;zmiana pieluchy w warunkach polowych&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl97_GfT7tI/AAAAAAAAAOc/qmrthwAf7v8/s1600-h/z6.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138405598097106" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl97_GfT7tI/AAAAAAAAAOc/qmrthwAf7v8/s200/z6.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl97-5TkinI/AAAAAAAAAOU/fZv5_tT3sHg/s1600-h/z5.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138402059192946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl97-5TkinI/AAAAAAAAAOU/fZv5_tT3sHg/s200/z5.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;bardzo mi się podoba w bagażniku&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl97-hK7LoI/AAAAAAAAAOM/t1ZJ_OrPxiI/s1600-h/z3.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138395580477058" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl97-hK7LoI/AAAAAAAAAOM/t1ZJ_OrPxiI/s200/z3.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;tata podziwia wrc na os'ach, julianna śpi&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl97-AnIImI/AAAAAAAAAOE/mSsO0CqxO_Y/s1600-h/z2.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138386840396386" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 133px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl97-AnIImI/AAAAAAAAAOE/mSsO0CqxO_Y/s200/z2.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;na os'ie w szczerym polu&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl9790T3_hI/AAAAAAAAAN8/wKamyTL_is8/s1600-h/z1.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359138383538421266" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl9790T3_hI/AAAAAAAAAN8/wKamyTL_is8/s200/z1.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;mama pokazuje mi na czym polega rajd&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;julianna została małą turystką. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;pod koniec czerwca wybraliśmy się z nią na mazury. a co, niech się uczy geografii. póki co polski. mazury - rajd wrc. dla malutkiej nie była to może mega atrakcja - ryk silników nie przeszkodził jej w spaniu. ale dla kibiców to ona stanowiła atrakcję. była najmłodszym dzieckiem podziwiającym pędzące i skaczące po hopach wrc. taszczyliśmy ja po polach, lasach i bezdrożach i była w niebowzięta. spała, jadła, śpiewała. ani chwili nie zapłakała. a już największą atrakcją dla niej był bagażnik naszego wypadowego auta - miała tam swój przewijak i przyczepione do klapy zabawki. w mikołajkach jeziora zobaczyć jej się nie udało, bo przesypiała całe dnie. dopiero wieczorami, gdy szliśmy na obiad postanawiała się do nas przyłączyć i dumnie prezentowała się w knajpkach. a co, przecież 3 miesieczne dziewczynki nie spędzają już całego dnia w wózku i chętnie podziwiają smakołyki serwowane mamie na jej kolanach. kontrola byc musi, ostatecznie następnego dnia dostaje mleko o tym smaku.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;dziecko podróż autem znosi świetnie, pod warunkiem, że wybierze się odpowiednią dla niej porę, czyli po kąpieli, wieczorkiem należy ruszać, bo wtedy malec śpi najdłużej i można przejechać kilka godzin bez przerwy na karmienie i przewijanie.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;okazuje się, że julianna lubi też podróżować nad ranem, po pobudce w okolicach 4-5. ta opcję wybraliśmy wyjeżdżając w góry. tak, tak. julianna zaliczyła przed ukończeniem 4 miesiąca także południowy kraniec polski. karpacz i śnieżka bardzo jej się podobał. wprawdzie nie było łatwo jej wytłumaczyć, co to właściwie są te góry, ale zobaczyła i już wie. ma także świadomość, że snieżka to nie tylko księżniczka z opowiadania o krasnoludkach, ale i najwyższa góra w sudetach/karkonoszach. przedzierała się nawet za czeską granicę. generalnie w górach znakomicie sprawdza się nosidełko i duży plecak. zasada jest taka - mama nosi dzieciątko w nosidle - przodem do świata, gdy to chce zwiedzaći podziwiać górskie szlaki, lub tyłem do świata, z główką na maminych piersiach, dy maleństwo chce się zdrzemnąć. tatuś w tym czasie taszczy na swoich silnych plecach plecak pełen wyposażenia - od kurtek przeciwdeszczowych dla mamy i taty, poprzez koc piknikowy, matę do przewijania, pieluchy, kremiki, buteleczki z herbatką i zapasowe ubranka dla maleństwa. wózek jest raczej zbędny, bo w większości nie da się nim po górach jechać, a taszczyć go nie ma większego sensu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;maleństwu w górach bardzo się spodobało i dlatego rusza na kolejną wyprawę przed dłuższym urlopem. a co, niech się uczy geografii.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-2042421993993340899?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/2042421993993340899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=2042421993993340899' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/2042421993993340899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/2042421993993340899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/07/turystycznie.html' title='turystycznie'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sl988xB9IpI/AAAAAAAAAQU/_5ChHX0JbHE/s72-c/karpacz+056m.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-8505034808048108187</id><published>2009-06-20T03:01:00.002+02:00</published><updated>2009-06-20T03:35:46.897+02:00</updated><title type='text'>100 dni</title><content type='html'>w niedzielę julianna będzie miała 100 dni.&lt;br /&gt;a ja nadal myśląc o porodzie, pierwsze co przychodzi mi do głowy to "nigdy więcej". wspomnienia mam dość traumatyczne. mniej więcej takie, jak wypadek na snowboardzie. tyle tylko, że już nie mogę się doczekać, kiedy znowu przypnę do nóg deskę, podskocz, zrobię półobrót i pomknę w dół stoku. na myśl o porodzie nadal robi mi się niemiło. i wcale nie chodzi o ból, jego właściwie nie pamiętam. nie mogę sobie przypomnieć, jak bolało, co to był za rodzaj bólu, jaka była jego siła. nie da się ukryć, ze to nie było przyjemne przeżycie, bolało, ale to zrozumiałe - musiało boleć. tyle tylko, ze te wszystkie użyte w trakcie porodu nieoczekiwane narzędzia i olbrzymi stres, czy wszystko skończy się jednak dobrze sprawiają, że już mi się nie chce przechodzić tego po raz kolejny. ciekawe, czy J nadal też ma takie podejście. po porodzie pierwsze nasze słowa brzmiały - ona jest piękna, ale nigdy więcej. ja to nadal podtrzymuję, tym bardziej, że wspomnienia z ciąży mam również dość specyficzne.&lt;br /&gt;generalnie okres ten wspominam jako ciężki, o zgrozo - nazwa przestaje dziwić i choć raz oddaje ducha tego stanu. walka z mdłościami, wieczna senność (teraz cierpię na bezsenność w nocy i nie mogę się w związku z tym rano obudzić). w okresie ciąży spałam jak niemowlę, 17 godzin ciurkiem. jeśli spałam tylko 14h, często byłam niewyspana. łóżko opuścić mogłam dopiero po spożyciu drobnej przekąski, bo inaczej kończyło się rozmową z wielkim uchem. mycie zębów było okropnie nieprzyjemne, gdyż wzmagało odruch wymiotny i kończyło się krwawieniem dziąseł. aż cud, ze wszystkie zęby pozostały zdrowe i na swoim miejscu. równie przyjemne zajęcie - jazda samochodem, była okropna nie tylko ze względu na mdłości, ale i wrzynające się w brzuch pasy oraz dziury, które to negatywnie odbijały się na brzuchu. mini wysiłek, jak choćby spacer kończył się twardym brzuchem. zero  podróży mimo mnóstwa wolnego czasu. miliony zakazów, wieczne poczucie beznadziejności, rosnący brzuch, trudności w depilacji, seksie i ubieraniu w nudne, za wielkie ubrania. i tak mogę się cieszyć, że ten "CUDOWNY OKRES" obył się bez chandry i depresji oraz wylanych łez. zdarzały się wahania nastrojów, ale krótkotrwałe i często zakończone wybuchami śmiechu, a nie łez. no i to wieczne zmęczenie. przespałam najwięcej seansów filmowych w swoim życiu. przykucie do łóżka i wieczna senność - dla mnie ciąża była największym marnotrawstwem w historii. dobrze, ze choć nie musiałam przechodzić tego w lecie i walczyć z upałami - choć jakoś ostatnio to raczej walka z deszczem.&lt;br /&gt;na szczęście było minęło i zakończyło się cudownie. julianna skończyła 3 miesiące, ma już 99 dni życia za sobą. to niewiarygodne ile w tym czasie osiągnęła. już nie tylko jasno i wyraźnie się z nami komunikuje. różne rodzaje płaczu oznaczają różne stany ducha i wcale nie jest tak trudna ich interpretacja, jak mi się to początkowo wydawało. pokazuje radość, cudownie się uśmiecha 9ma o jeden cudowny dołeczek więcej, niż jej tatuś - w sumie są ich aż 3!). gada z nami i z maskotkami, czasami nawet im śpiewa. doskonale rozpoznaje mamę i tatę i wyraźnie odróżnia ich od innych członków rodziny. jest niesamowicie silna. potrafi przeaz kilka minut wspierać się na przedramionach i dumnie (oraz co ważniejsze, sztywno) unoosić i trzymać główkę oraz podziwiać zabawki. przygląda się wszystkim i wszystkiemu. kilka razy przekręciła się nawet z brzuszka na plecki. wije się i pełza. odkryła swoje rączki i z zapamiętaniem wtyka je do buzi. uwielbia się gimnastykować i sięgac po zabawki leżące przed nią lub wiszące nad jej glową. zwierza się zapamiętale każdego wieczoru swoim gąsienicom i biedronkom, które brzęczą jej nad główką. doskonale wie, z której strony się pojawią i odprowadza je wzrokiem.&lt;br /&gt;ale 100 dni to także znak, że zostało ich już tylko 40 do końca urlopu macierzyńskiego. i tak właśnie odkryłam (i może właśnie to sprawia, że nie mogę spać), że za 40 dni julianna będzie miała 4 miesiące. oznacza to, że jeszcze nie będzie miała ząbków, nie będzie potrafiła siedzieć, nie będzie mogła spożywać żadnych dodatkowych pokarmów poza mlekiem. i takie dziecko w normalnych warunkach polskich należy zostawic w domu z nianią, babcią lub oddać do żłobka. no i cieszyć się, że po powrocie z pracy można z nim pobyć 3 godziny i ograniczyć opiekę i wychowanie do podania kolacji i kąpieli, krótkiej książeczki lub opowiastki na dobranoc. i tak sobie właśnie myślę, że to chore. na tym macierzyńskim bywa i nudno, cóż, życie stało się przewidywalne, rutynowe i rytualne. lae lda takiego małego szkraba, który wprawdzie przesypia większą część dni i nocy to jednak dużo. to okropne, że w naszym cudownym kraju matki/ojcowie nie mają szansy obserwować nieco dłużej postępów w rozwoju swojego maleństwa. ono uczy się każdego dnia czegoś nowego i to w zastraszającym tempie. wychodzi jednak na to, że wkrótce pierwszym słowem znakomitej większosci polskich malców wcale nie będzie mama, tylko niania/baba/ciocia (bo chyba tak określane są przedszkolanki w żłobkach, do których to wcale nie tak łatwo się dostać - 4 miesięczny maluch musi przejść już pierwszy w życiu casting, a co niech się uczy od maleńkości, co go czeka przez całe późniejsze życie).&lt;br /&gt;ja na szczęście jestem właściwie na półmetku domowych codziennych zmagań z macierzyństwem. oszczędności urlopowe jednak czasem się opłacają. bo dzięki nim będę mogła jednak poszukać I ząbka i zobaczyć jak maluda siada, choć pierwszym jej słowem i tak będzie pewnie baba;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-8505034808048108187?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/8505034808048108187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=8505034808048108187' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/8505034808048108187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/8505034808048108187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/06/100-dni.html' title='100 dni'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-8900770092069390745</id><published>2009-06-18T21:03:00.004+02:00</published><updated>2009-06-18T21:13:45.185+02:00</updated><title type='text'>kilka nowych fotek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqRefWsjsI/AAAAAAAAANc/oiLgcLqCN_c/s1600-h/3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqRefWsjsI/AAAAAAAAANc/oiLgcLqCN_c/s200/3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348747460454682306" border="0" /&gt;przed zaśnięciem czytam książeczki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqReI7gxlI/AAAAAAAAANU/gUJOuHH3lso/s1600-h/4.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqReI7gxlI/AAAAAAAAANU/gUJOuHH3lso/s200/4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348747454435083858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;a właściwie robi to za mnie mama&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQfdazcQI/AAAAAAAAANM/YA_bjuQkBqE/s1600-h/w.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQfdazcQI/AAAAAAAAANM/YA_bjuQkBqE/s200/w.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348746377603281154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;gimnastyka w ciągu dnia - moje podłogowe zabawy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQW02OU3I/AAAAAAAAANE/xZ6FkihHEvs/s1600-h/q.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQW02OU3I/AAAAAAAAANE/xZ6FkihHEvs/s200/q.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348746229273482098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;mniam... pyszne grzechotki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQWrv8swI/AAAAAAAAAM8/abl3aOn6rxY/s1600-h/9.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQWrv8swI/AAAAAAAAAM8/abl3aOn6rxY/s200/9.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348746226831241986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQWk750DI/AAAAAAAAAM0/g4Llvl3WTpA/s1600-h/8.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 133px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQWk750DI/AAAAAAAAAM0/g4Llvl3WTpA/s200/8.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348746225002336306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;dostałam od rodziców balonik z żabkami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQWWZE0WI/AAAAAAAAAMs/8OaeTCfTNPU/s1600-h/7.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 133px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQWWZE0WI/AAAAAAAAAMs/8OaeTCfTNPU/s200/7.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348746221098160482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQWHK8t-I/AAAAAAAAAMk/Bt-8i3sudJI/s1600-h/6.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQWHK8t-I/AAAAAAAAAMk/Bt-8i3sudJI/s200/6.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348746217012377570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;jest śliczny i taki kolorowy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQBw0xRGI/AAAAAAAAAMc/Cnxm5ScYhu4/s1600-h/5.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQBw0xRGI/AAAAAAAAAMc/Cnxm5ScYhu4/s200/5.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348745867416388706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;może mu zaśpiewam kołysankę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQBSCPeBI/AAAAAAAAAME/aWa2Ao8yvwQ/s1600-h/2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqQBSCPeBI/AAAAAAAAAME/aWa2Ao8yvwQ/s200/2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348745859151394834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqP_akvV8I/AAAAAAAAAL8/i-oc0XVfKoc/s1600-h/1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqP_akvV8I/AAAAAAAAAL8/i-oc0XVfKoc/s200/1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348745827083835330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;z moją gąsienicą jadzią&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-8900770092069390745?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/8900770092069390745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=8900770092069390745' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/8900770092069390745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/8900770092069390745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/06/kilka-nowych-fotek.html' title='kilka nowych fotek'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SjqRefWsjsI/AAAAAAAAANc/oiLgcLqCN_c/s72-c/3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-1694085884144660883</id><published>2009-06-03T21:34:00.004+02:00</published><updated>2009-06-03T21:57:13.346+02:00</updated><title type='text'>dzień dziecka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTzBeuwvI/AAAAAAAAAL0/0nCUKoCMkxo/s1600-h/u%C5%9Bmiech.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTzBeuwvI/AAAAAAAAAL0/0nCUKoCMkxo/s200/u%C5%9Bmiech.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343190881445790450" border="0" /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 51, 255);"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;uśmiech na dzień dobry&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTyx61EsI/AAAAAAAAALs/ye4ZMzgBFDE/s1600-h/mini.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTyx61EsI/AAAAAAAAALs/ye4ZMzgBFDE/s200/mini.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343190877268677314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 51, 255);"&gt;julianna odkryła swoje zabawki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTy7pt5WI/AAAAAAAAALk/p5LovZ47_p8/s1600-h/ma%C5%82pki.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTy7pt5WI/AAAAAAAAALk/p5LovZ47_p8/s200/ma%C5%82pki.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343190879881258338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 51, 255);font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;odkrycie to bardzo ją uszczęśliwiło&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTkNUlyPI/AAAAAAAAALc/rifSudmam7E/s1600-h/kratka2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 133px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTkNUlyPI/AAAAAAAAALc/rifSudmam7E/s200/kratka2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343190626926446834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTkJRx8LI/AAAAAAAAALU/Ve5PkZIZj8Q/s1600-h/kratka1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTkJRx8LI/AAAAAAAAALU/Ve5PkZIZj8Q/s200/kratka1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343190625840918706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTj7ZVGcI/AAAAAAAAALM/hzdvVcrTxi8/s1600-h/g2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTj7ZVGcI/AAAAAAAAALM/hzdvVcrTxi8/s200/g2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343190622114486722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 51, 255);font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bawię się już grzechotkami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTjoqopjI/AAAAAAAAALE/sPE968ELQ6A/s1600-h/g.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTjoqopjI/AAAAAAAAALE/sPE968ELQ6A/s200/g.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343190617086797362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 51, 255); font-style: italic;"&gt;i to różnymi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTjqDqoUI/AAAAAAAAAK8/vr5lY2KVW5Y/s1600-h/zoo.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTjqDqoUI/AAAAAAAAAK8/vr5lY2KVW5Y/s200/zoo.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343190617460220226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 51, 255);font-size:78%;" &gt;z tatą w ZOO&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;jak miliony podobnych nam rodziców postanowiliśmy umilić naszemu maleństwu pierwszy w jego życiu dzień dziecka. pogoda wprawdzie nie zachęcała do wycieczek, zapowiadali burze i oberwania chmur, my jednak postanowiliśmy odwiedzić poznańskie nowe zoo i jego przenowoczesną, śliczną słoniarnię. jakimś dziwnym zrządzeniem losu udało nam się udać na ten 3 godzinny spacer między jednymi i kolejnymi opadami deszczu. swoją drogą, dobrze, że dzień dziecka nie był dzisiaj, bo w gruszczynie zanotowałam opady gradu i śniegu z deszczem. jakoś nie widzę ocieplenia klimatu:(&lt;br /&gt;julianna zadowolona, gdyż jest dzieckiem wychowywanym na ogrodzie wreszcie mogła odreagować. ale na krótko. leje już drugi tydzień. to mega przygnębiające dla mnie, a co dopiero dla tekiego malucha.&lt;br /&gt;wizyta w zoo, mimo tłumów zwiedzających była bardzo udana. słoniarnia godna polecenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-1694085884144660883?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/1694085884144660883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=1694085884144660883' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/1694085884144660883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/1694085884144660883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/06/dzien-dziecka.html' title='dzień dziecka'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SibTzBeuwvI/AAAAAAAAAL0/0nCUKoCMkxo/s72-c/u%C5%9Bmiech.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-6113564857138807671</id><published>2009-05-16T16:54:00.005+02:00</published><updated>2009-05-16T16:57:35.655+02:00</updated><title type='text'>kilka fotek</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7UAGMPOUI/AAAAAAAAAK0/CZHZmLaVIZA/s1600-h/julianna+185.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336435706607647042" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 133px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7UAGMPOUI/AAAAAAAAAK0/CZHZmLaVIZA/s200/julianna+185.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; tata i ja &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7UAJaE_XI/AAAAAAAAAKs/9ypZqSgExpg/s1600-h/julianna+180.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336435707471002994" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7UAJaE_XI/AAAAAAAAAKs/9ypZqSgExpg/s200/julianna+180.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; rozmowy z biedronkami i gąsienicami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7T2FzurWI/AAAAAAAAAKk/TaWTImAJrGQ/s1600-h/julianna+159.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336435534706158946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7T2FzurWI/AAAAAAAAAKk/TaWTImAJrGQ/s200/julianna+159.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7T11cmBRI/AAAAAAAAAKc/qW6dPvtfPs0/s1600-h/julianna+156.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336435530314155282" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7T11cmBRI/AAAAAAAAAKc/qW6dPvtfPs0/s200/julianna+156.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;czasem trawają zbyt długo i julianna robi się senna &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7TsEa23aI/AAAAAAAAAKU/tuCzIwkYy9s/s1600-h/julianna+090.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336435362534710690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7TsEa23aI/AAAAAAAAAKU/tuCzIwkYy9s/s200/julianna+090.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;incognito&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-6113564857138807671?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/6113564857138807671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=6113564857138807671' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/6113564857138807671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/6113564857138807671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/05/kilka-fotek.html' title='kilka fotek'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7UAGMPOUI/AAAAAAAAAK0/CZHZmLaVIZA/s72-c/julianna+185.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-9040356441565955923</id><published>2009-05-16T16:21:00.018+02:00</published><updated>2009-05-16T16:53:52.782+02:00</updated><title type='text'>po 2 miesiącach</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwjzjtKI/AAAAAAAAAKM/Jxrg0eRpz64/s1600-h/julianna+040.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336431041632777378" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwjzjtKI/AAAAAAAAAKM/Jxrg0eRpz64/s200/julianna+040.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#663366;"&gt; uśmiechy dla myszki&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwnvVS0I/AAAAAAAAAKE/c9HAyKgEKqA/s1600-h/julianna+035.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336431042688797506" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwnvVS0I/AAAAAAAAAKE/c9HAyKgEKqA/s200/julianna+035.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color:#663366;"&gt;&lt;em&gt; &lt;span style="font-size:78%;"&gt;szok na widok babci&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwT0blBI/AAAAAAAAAJ8/gGLbrPVCwp4/s1600-h/julianna+032.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336431037341471762" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwT0blBI/AAAAAAAAAJ8/gGLbrPVCwp4/s200/julianna+032.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color:#663366;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="color:#663366;"&gt;rozmowy z pluszakami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwWFnepI/AAAAAAAAAJ0/JyD7vjCizSc/s1600-h/julianna+015.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336431037950425746" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwWFnepI/AAAAAAAAAJ0/JyD7vjCizSc/s200/julianna+015.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#663366;"&gt;&lt;em&gt;sweet  julianna&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwerYUqI/AAAAAAAAAJs/FiZ_ElAdCjY/s1600-h/julianna+003.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336431040256299682" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwerYUqI/AAAAAAAAAJs/FiZ_ElAdCjY/s200/julianna+003.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;                                                                      &lt;span style="font-size:78%;color:#663366;"&gt;&lt;em&gt;I. próba wejścia na everest&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;julianna ma już 2 miesiące i jeden dzień. szybko minął ten czas, szczególnie, gdy piąty i szósty tydzień życia maleńkiej spędziłyśmy w szpitalu. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;malutka miała zapalenie oskrzeli i musiała być przez tydzień 24h pod kroplówką. był to czas okropny, pełen obaw i współczucia, dalibyśmy wszystko, żeby to nie w jej maleńkie ciałko wbijać wszystkie te igły i wenflony. na szczęście czas minął bardzo szybko i "wakacje pod namiotem" mamy już za sobą. tak określamy ten czas, mając na myśli pokoje, które są do dyspozycji w szpitalu. łóżek dla matek nie ma, są tylko maleńkie metalowe boksy dla dzieciaczków. matki i nieliczni ojcowie zostają jednak na noc przy swoich skarbach, śpiąc na krzesłąch, leżakach, podłodze, dmuchanych materacach. miłość do dziecka czyni cuda i te dwa tygodnie "na biwaku" jakoś udało nam się przeżyć, mimo iż kręgosłup dochodził kilka dni do siebie, po tych leżakowych ekscesach. na szczęście nie mam klaustrofobii:) prawda jest jednak taka, że w naszym prywatnym autentycznym namiocie mamy więcej miejsca do dyspozycji, niż w tych szpitalnych salach.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;pobyt w szpitalu przyniósł też jednak kilka korzyści. maleńka nauczyła się spać w ciężkich, hałaśliwych warunkach i nie przeszkadza jej płacz innych dzieci. częste wizyty w pokoju zabiegowym i wbijanie igły spowodowały, że niedawne szczepienia przeszła bardzo dzielnie - płakała najkrócej i najsłabiej ze wszystkich 20 szczepionych dzieci. uwielbia leżeć na brzuchu, klepanie po plecach i pupie. przezwyciężyliśmy kolki, włąściwie już nie występują. ja nabrałam wprawy w szybkim obracaniu jej z plecków na brzuszek i odwrotnie - tak na wypadek, gdy się krztusi. poza tym nauczyła się przesypiać noce - potrafi przespać 7-8 godzin ciagiem, podnosi już głowę i tułów na przedramionach, uśmiecha się na zawołanie i zaczęła gaworzyć. jasno oznajmia, gdy jest zmęczona i chce spać - eja, eja to dla nas znak, by położyć ją do łóżeczka. wypowiedziała też pierwsze swoje słowo - NIE i nawet pasowało do kontekstu.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;szybko mija ten czas...&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-9040356441565955923?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/9040356441565955923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=9040356441565955923' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/9040356441565955923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/9040356441565955923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/05/po-2-miesiacach.html' title='po 2 miesiącach'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sg7PwjzjtKI/AAAAAAAAAKM/Jxrg0eRpz64/s72-c/julianna+040.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-4350513971298546079</id><published>2009-04-20T13:39:00.018+02:00</published><updated>2009-04-20T14:10:36.135+02:00</updated><title type='text'>po 5 tygodniach</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjuHkGcTI/AAAAAAAAAJk/-VQi4oDdZ8A/s1600-h/misiu+3.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326742103228051762" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjuHkGcTI/AAAAAAAAAJk/-VQi4oDdZ8A/s200/misiu+3.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt; i co teraz powiesz misiu?&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sexjt-jIaeI/AAAAAAAAAJc/BS008wX8XSE/s1600-h/misiu+2.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326742100808067554" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sexjt-jIaeI/AAAAAAAAAJc/BS008wX8XSE/s200/misiu+2.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;zjem cię...&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjtwYlxrI/AAAAAAAAAJU/mYVebVrhK4A/s1600-h/misiu+1.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326742097005758130" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjtwYlxrI/AAAAAAAAAJU/mYVebVrhK4A/s200/misiu+1.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;nie bój się, tylko żartowałam :)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjdzMFtqI/AAAAAAAAAJM/r3ecwALf-LY/s1600-h/julianna+047.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326741822880724642" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjdzMFtqI/AAAAAAAAAJM/r3ecwALf-LY/s200/julianna+047.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;gdy śpię, jestem jak aniołek&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sexjd1_N-RI/AAAAAAAAAJE/805jK-GyQw0/s1600-h/julianna+045.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326741823632046354" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sexjd1_N-RI/AAAAAAAAAJE/805jK-GyQw0/s200/julianna+045.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;mam maleńkie rączki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjdmZSG-I/AAAAAAAAAI8/QnXKlxZhp7A/s1600-h/julianna+042.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326741819446402018" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjdmZSG-I/AAAAAAAAAI8/QnXKlxZhp7A/s200/julianna+042.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;i jestem bardzo szczęśliwa&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjdipVWlI/AAAAAAAAAI0/Q2NvbNXqCGo/s1600-h/julianna+034.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326741818439981650" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjdipVWlI/AAAAAAAAAI0/Q2NvbNXqCGo/s200/julianna+034.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;nic mi więcej nie potrzeba&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjJ8d1nAI/AAAAAAAAAIk/iJTK-Vf34c8/s1600-h/julianna+025.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326741481773702146" style="WIDTH: 133px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjJ8d1nAI/AAAAAAAAAIk/iJTK-Vf34c8/s200/julianna+025.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;bywam zdziwiona&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjJhwjk1I/AAAAAAAAAIc/0LAw7CNCYAQ/s1600-h/julianna+024.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326741474604454738" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjJhwjk1I/AAAAAAAAAIc/0LAw7CNCYAQ/s200/julianna+024.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;czasem opowiadam różne historie&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjJhvQ2qI/AAAAAAAAAIU/-l8bfDVeyJk/s1600-h/julianna+022.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326741474599033506" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjJhvQ2qI/AAAAAAAAAIU/-l8bfDVeyJk/s200/julianna+022.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;moje królestwo!&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjJiJC-CI/AAAAAAAAAIM/n1Mevihv7C0/s1600-h/julianna+013.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326741474707175458" style="WIDTH: 133px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjJiJC-CI/AAAAAAAAAIM/n1Mevihv7C0/s200/julianna+013.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;color:#6600cc;"&gt;&lt;em&gt;gdy mama zwleka z karmieniem, jem co mam pod ręką&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;po 5 tygodniach julianna nie tylko wyrosła z pierwszych śpiochów i ubranek. zaczęła obserwować otoczenie, przygląda się twarzom, uśmiecha się bardziej świadomie i nie jest już taka głupiutka i malutka. bywa, ze chce się bawić, ale też manifestuje swoje niezadowolenie, gdy coś jej nie pasuje. wiele czynności stało się prostszych i bardziej oczywistych. jej płacz nie jest już dla nas zagadką, i prawie zawsze potrafimy stwierdzić, o co jej w danej chwili chodzi. zmiana pieluszki zajmuje już 2-3, a nie 15-20 minut. maluszek nadal uwielbia kąpiele i alarmuje głośnym płaczem, gdy tylko usiłujemy ją wyjąć z wanienki. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;po 5 tygodniach julianka zachorowała. przewiana na spacerze odczuwa tego bolesne skutki. tak to jest, gdy dziecko zacznie płakać w wietrzny dzie na dworze. zakończyło się zapaleniem gardła. w przypadku takich maluchów oznacza to zachrypnięty płacz. jest to dość żałosne. chce płakać, ale nie bardzo potrafi. pieluchy w rozmiarze 2 znowu zrobiły się dobre, bo choroba spowodowała, że nie ma apetytu i ciutkę schudła. ponoć ma jej szybko przejść, ale po 4 dniach nie bardzo widze poprawę. jedyne co pozytywne, to nie wybrzydza przyjmując lekarstwa. wszystkie świetnie jej smakują, połyka je łapczywie.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;po 5 tygodniach walczymy z kolką. stan ten trwa już 2 tygodnie i potrafimy w miarę szybko zainterweniować i przynieść ulgę naszemu maleństwu.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;po 5 tygodniach jesteśmy nadal szczęśliwi, wyspani i pełni energi. julianna jest naszym szczęściem i nie potrafimy już wyobrazić sobie życia bez niej.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;po 5 tygodniach mamy już pierwsze imprezki bez dziecka za sobą. nie jest źle, zostawiając maleńką z dziadkami nawet nie dzwonimy do domu sprawdzić, czy wszystko z nią ok.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;zobaczymy co przyniesie jutro.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#6600cc;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-4350513971298546079?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/4350513971298546079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=4350513971298546079' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/4350513971298546079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/4350513971298546079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/04/po-5-tygodniach.html' title='po 5 tygodniach'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SexjuHkGcTI/AAAAAAAAAJk/-VQi4oDdZ8A/s72-c/misiu+3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-5931239668855095918</id><published>2009-03-27T18:55:00.011+01:00</published><updated>2009-03-27T19:34:52.845+01:00</updated><title type='text'>sesja julianki</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0ahz0GDTI/AAAAAAAAAIE/iIWlwIbGaKc/s1600-h/Kopia+julianna+089.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317935903141137714" style="WIDTH: 133px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0ahz0GDTI/AAAAAAAAAIE/iIWlwIbGaKc/s200/Kopia+julianna+089.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; uśmiech mam po tatusiu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0ah6B-83I/AAAAAAAAAH8/8Jk1gDMtEw4/s1600-h/Kopia+julianna+079.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317935904810005362" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0ah6B-83I/AAAAAAAAAH8/8Jk1gDMtEw4/s200/Kopia+julianna+079.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; marszczę czoło jak mamusia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XlyqFPII/AAAAAAAAAHs/SAIv4DIkjEQ/s1600-h/julianna+097.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932673015299202" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XlyqFPII/AAAAAAAAAHs/SAIv4DIkjEQ/s200/julianna+097.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XlhDWdeI/AAAAAAAAAHk/v1rFG5ExrfE/s1600-h/julianna+081.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932668289447394" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XlhDWdeI/AAAAAAAAAHk/v1rFG5ExrfE/s200/julianna+081.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;minki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XlrYp0mI/AAAAAAAAAHc/qgHJqxSP7q0/s1600-h/julianna+067.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932671063151202" style="WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XlrYp0mI/AAAAAAAAAHc/qgHJqxSP7q0/s200/julianna+067.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0Xlg1biyI/AAAAAAAAAHU/d_oeKPzEnvU/s1600-h/julianna+022.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932668231060258" style="WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0Xlg1biyI/AAAAAAAAAHU/d_oeKPzEnvU/s200/julianna+022.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; z wujkiem tomkiem&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQsXixhI/AAAAAAAAAHM/S2Dr9khCacg/s1600-h/julianna+021.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932310549677586" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQsXixhI/AAAAAAAAAHM/S2Dr9khCacg/s200/julianna+021.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:78%;"&gt;mój kochany niedźwiedź polarny - jest większy ode mnie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQvpEpRI/AAAAAAAAAHE/a8vtsCHgF1k/s1600-h/julianna+011.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932311428506898" style="WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQvpEpRI/AAAAAAAAAHE/a8vtsCHgF1k/s200/julianna+011.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQaZCfHI/AAAAAAAAAG8/Jwbx4CjgQLg/s1600-h/julianna+009.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932305724111986" style="WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQaZCfHI/AAAAAAAAAG8/Jwbx4CjgQLg/s200/julianna+009.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; z wujkiem piotrem i ciocią blanką&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQRQQrRI/AAAAAAAAAG0/KAL4Q83PIHA/s1600-h/julianna+001.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932303271374098" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQRQQrRI/AAAAAAAAAG0/KAL4Q83PIHA/s200/julianna+001.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:78%;"&gt;I kąpiel - teraz płaczę, gdy się kończy i muszę wyjść z wanienki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQWNngzI/AAAAAAAAAGs/Viunbsj7cvQ/s1600-h/IMG_7416.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317932304602465074" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0XQWNngzI/AAAAAAAAAGs/Viunbsj7cvQ/s200/IMG_7416.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:78%;"&gt;zabawy dywanowe z mamą i moim niedźwiedziem - lepszy od kucyka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0TaJ2MljI/AAAAAAAAAGU/VxeA1p82SFs/s1600-h/Kopia+julianna+079.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317928075035186738" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0TaJ2MljI/AAAAAAAAAGU/VxeA1p82SFs/s200/Kopia+julianna+079.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0TZ4tkAbI/AAAAAAAAAGE/GhrzNvidsnI/s1600-h/julianna+143.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317928070435570098" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 134px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0TZ4tkAbI/AAAAAAAAAGE/GhrzNvidsnI/s200/julianna+143.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0TaHUcgGI/AAAAAAAAAGM/JYoe-oUs8rE/s1600-h/Kopia+julianna+054.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317928074356752482" style="WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0TaHUcgGI/AAAAAAAAAGM/JYoe-oUs8rE/s200/Kopia+julianna+054.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0TZ7MaH4I/AAAAAAAAAF8/4nDofBXkx74/s1600-h/julianna+026.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317928071101816706" style="WIDTH: 195px; CURSOR: hand; HEIGHT: 146px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0TZ7MaH4I/AAAAAAAAAF8/4nDofBXkx74/s200/julianna+026.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-5931239668855095918?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/5931239668855095918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=5931239668855095918' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5931239668855095918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5931239668855095918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/03/sesja-julianki.html' title='sesja julianki'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/Sc0ahz0GDTI/AAAAAAAAAIE/iIWlwIbGaKc/s72-c/Kopia+julianna+089.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-4248346547930174185</id><published>2009-03-21T10:03:00.028+01:00</published><updated>2009-03-22T08:32:26.150+01:00</updated><title type='text'>mrówka wraca do domu...</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;pierwsza noc w domu - z mamą i tatą w łóżku&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315909225012191554" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScXnRncS4UI/AAAAAAAAAF0/FjB41ZATy48/s200/z+tata+w+%C5%82%C3%B3%C5%BCku.JPG" border="0" /&gt; &lt;span style="font-size:78%;"&gt;przerwa na nocne karmienie ;)&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScXnRYURlsI/AAAAAAAAAFs/a8_KYKRayD8/s1600-h/z+mama+z+lozku.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315909220952020674" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScXnRYURlsI/AAAAAAAAAFs/a8_KYKRayD8/s200/z+mama+z+lozku.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... nadeszła środa i wreszcie okazalo się, że możemy wracać do domu. w szpitalu było miło, wszyscy bardzo pomocni i kochani, jedzenie dobre, ale ile można paradować bez majteczek i w koszuli, której nijak nie da się zawiązać. dziwnym trafem to zawsze w moich brakowało tasiemek. sukcesem było, gdy znalazła się choć jedna, by móc się jakożniejsze. w bieli szpitalnej i po tak długim porodzie nawet na najleprzej kreacji od prady wyglądałabym beznadziejnie. o 15.00 okazało się, ze wychodzimy. pani położna przyszła i poinformowała o wypisie - "Może Pani wyjść w każdej chwili". i faktycznie nie dała nam nic wiecej czasu, jak ta chwilę. na szczęście J. i tak już był w drodze, bo akcja była bardzo krótka. przystąpiłam do ubierania malutkiej, po czym po 15 minutach od informacji o wypisie wparowuje położna i informuje, że mam opuścić pokój i że nie jest on miejscem, gdzie przygotowuje się dziecko do wyjścia ze szpitala. swoja drogą ciekawe, gdzie jest to miejsce. poprosiłam ją o kwadrans na spakowanie, malutka zaczęła już płakać, co nie dziwi, bo zblizała się jej pora karmienia i do tego mama zaczęła się nerwowo uwijać. na szczęście przyjechał tatuś i uratował swoje dziewczyny z opresji. ubraliśmy malutką. ja musiałam wracać w bluzie, pod którą miałam piżamę (J. z przejęcia zapomniał o t-shircie) i klapkach - buty zostały w domu. spakowalismy się, ubraliśmy malutką, która dostała ataku złości, bo nikt nie liczył się z jej potrzebami - JEŚĆ TU I TERAZ!!! na szczęście rodzice po zamontowaniu małej w aucie okazali się na tyle wyrozumiali, by ją nakarmić. pech chciał, ze była już prawie 16.00 i oczywiście mega ruch w mieście. zero miejsc do parkowania, choć ich nigdy nie ma. J. stanął więc centralnie na postoju taksówek, bym mogła ja nakarmić. niestety jakiś patafian, zrzędliwy taksiarz w starym, zardzewiałym kapeluszu i kapeluszu zaczłą na nas trąbić i wrzeszczeć, że mamy się przeparkować. wysiad ze swojej zardzewiałej fury i nie myśląc zbyt długo zaczął się do nas ładować do auta - bardzo dziękujemy wynalazcy automatycznego blokowania zamków po uruchomieniu samochodu. to pozwoliło nam uniknąć zaczadzenia dymem papierosowym od nawiedzonego taksówkarza. J. się wnerwił. taksiarz powinien wiedzieć, że nie poinien mu wchodzić w paradę, skoro chodzi o jego rodzinkę ukochaną. prawie wysiadł z auta oknem, nawrzeszczał na pana w kapeluszu nei przebierając w słowach. pech chciał, że taksiarz polazł na skargę do policjantów, którzy akurat spisywali innych kierowców, którzy nie zastosowali się do przepisów o zakazie parkowania. niestety więc dostało się i policjantowi, no bo i on przeszkadzał mrówce w posiłku. na szczęscie ten był bardziej wyrozumiały i zrozumiał klimat. mrówka nasza miała pierwsze chwile w realu nie najlepsze - najpierw wyrzucili ją niemal ze szpitala, a potem z miejsca dla głupkowatych i niewyrozumiałych taksiarzy. przecież wszyscy powinni wiedzieć, że jej żoładeczek jest tak maleńki, że wystarcza 10-15 minut na zaspokojenie głodu. no ale pan taksówkarz widać nie bardzo wie na czym polega wychowywanie dzieci.&lt;br /&gt;mimo olbrzymich korków i przygód na starcie około 17.00 udało nam się wreszcie dotrzeć do domu. malutka nie miała ochoty na zwiedzanie. stwierdziła, że da rodzicom spokój i pośpi troszeczkę. dzięki temu mogliśmy się ze spokojem rozpakować.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScXknX0GlWI/AAAAAAAAAFk/Tev6i71FoZ0/s1600-h/po+wyjsciu+ze+szpitala.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315906300239320418" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScXknX0GlWI/AAAAAAAAAFk/Tev6i71FoZ0/s200/po+wyjsciu+ze+szpitala.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt; &lt;em&gt;nareszcie w domu :)&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zwiedzanie domu przez malutką nastąpiło dopiero w sobotę. mrówka odespała poród i nareszcie postanowiła robić coś więcej niż tylko jeść, spać i czekać na nową pieluchę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pierwszą noc spędziła w łóżku z rodzicami. mimo, że we wszystkich książkach napisanych rzekomo przez znawców i badaczy tematu napisano, że malutkie dziecko może spać choćnby w kartonie lub wysuniętej szufladzie, nasze dziecko potrzebuje łóżka. postanowiliśmy położyć ją w sypialni w wózku. jej łóżeczko stoi w pokoju. ciocia buki wprawdzie twierdziła, ze nie jest to dobry pomysł, ale nam wydał się lepszy, niż odkładanie jej do pokoju obok. Julianka jednak zgodziła się z ciocią buki i ostatecznie spała z nami. na usprawiedliwienie mozemy dodać tylko, że przecież była w całkiem nowym dla siebie miejscu, dotąd znała tylko plexi pojemniki szpitalne, więc nie dziwne, że nie mogła sobie poradzić i zasnąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;trafiło nam się dziecko bezobsługowe - póki co przynajmniej. sama zasypia - nie trzeba jej lulać. budzi się w nocy tylko raz na karmienie - kolację je między 23-24.oo, potem budzi się koło 2-3.00. śniadanko je natomiast o 6-7.00. przerwa nocna trwa około godziny, tyle zajmuje nam jedzonko i zmiana pieluchy. czasem dochodzą dodatkowe przygody, jak nieoczekiwana kupka nr 2 prosto w ręce taty lub siusianie w dłoń mamusi. ale oczywiście nikt nie ma tego naszej mrówce za złe. są to raczej sytuacje mega zabawne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-4248346547930174185?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/4248346547930174185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=4248346547930174185' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/4248346547930174185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/4248346547930174185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/03/mrowka-wraca-do-domu.html' title='mrówka wraca do domu...'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScXnRncS4UI/AAAAAAAAAF0/FjB41ZATy48/s72-c/z+tata+w+%C5%82%C3%B3%C5%BCku.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-2668680733247234624</id><published>2009-03-19T12:34:00.059+01:00</published><updated>2009-03-21T09:58:15.160+01:00</updated><title type='text'>akcja poród... raczej dla osób lubiących silne wrażenia</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;dziadek Andrew nie krył wzruszenia - ponoć to najmniejszy szkrab, jakiego miał na rękach, ma tylko 26 h&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScSoHQybKvI/AAAAAAAAAFc/xwdB0zwzFds/s1600-h/IMG_7214.jpg"&gt;&lt;em&gt; &lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315558302923041522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScSoHQybKvI/AAAAAAAAAFc/xwdB0zwzFds/s200/IMG_7214.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Julianka w objęciach tatusia - 24 h po narodzinach :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYxSwFXFI/AAAAAAAAAFU/REJaYQvh9M8/s1600-h/IMG_7246.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315189589097667666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYxSwFXFI/AAAAAAAAAFU/REJaYQvh9M8/s200/IMG_7246.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;nie ma jak w objęciach dziadka Rysia - 2 doba po narodzinach&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYxAaC0aI/AAAAAAAAAFM/dKLiSDUMJ2Q/s1600-h/IMG_7242.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315189584173388194" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYxAaC0aI/AAAAAAAAAFM/dKLiSDUMJ2Q/s200/IMG_7242.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;dumny dziadek czekał na naszą mrówkę i się doczekał - od początku chciał królewny :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYZf55-CI/AAAAAAAAAFE/qxCkuvwYJPc/s1600-h/IMG_7240.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315189180311664674" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYZf55-CI/AAAAAAAAAFE/qxCkuvwYJPc/s200/IMG_7240.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;babcia Magda oszalała z radości - druga doba życia :)&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYZevjp3I/AAAAAAAAAE8/GqgPstNqUUg/s1600-h/IMG_7236.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315189179999823730" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYZevjp3I/AAAAAAAAAE8/GqgPstNqUUg/s200/IMG_7236.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;babcia Marzenka dopatruje się podobieństw do J. - z sukcesem, maleńka po tatusi robi minki, ma jego uszka, nosek i usta; no i te sexy dołeczki&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYZMAd8WI/AAAAAAAAAE0/Fa6-WhS5KhA/s1600-h/IMG_7228.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315189174970478946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYZMAd8WI/AAAAAAAAAE0/Fa6-WhS5KhA/s200/IMG_7228.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;mam 56 cm wzrostu - w szpitalu jest całkiem milutko :)&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYYrkaqCI/AAAAAAAAAEk/c_emas-CG_U/s1600-h/IMG_7224.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315189166262888482" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 150px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScNYYrkaqCI/AAAAAAAAAEk/c_emas-CG_U/s200/IMG_7224.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;... a sobota była taka przyjemna, pełna wrażeń i wypełniona po brzegi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;od samego rana nic nie zapowiadało końca. udało mi się jeszcze spotkać na kawie z tomciem i kasią i zjeść ostatnie na jakiś czas lody, zresztą przepyszne. brzuch faktycznie był ogromny i wyglądałam, jakbym połknęła piłkę koszykową, chociaż właściwie powinnam powiedzieć lekarską. wróciliśmy sobie spokojnie wieczorem do domu i chciałam obejrzeć film, który w dziwny sposób ominęłam w kinie. nic nie zapowiadało "akcji julianna". mała ruszała się w brzuchu wprawdzie jakoś bardziej intenswnie, ale czasami już miała takie napady szaleństw karnawałowych. cała akcja rozpoczęła sie w sobotę o 21. o 22 odeszły mi wody i trzeba było pojechać do szpitala. o 23.30 przyjęto nas do szpitala ze skurczami co 5 minut i wszystko ruszyło. poród do najmilszych nie należał, bo w sumie trwał 16 godzin (14 godzin na sali ze skurczmi, II faza 90 minut zakończona niestety zabiegowo, bo malutka nie chciała wyjść sama na świat i bali się, że się udusi). akcja dość dziwna, bo wszystko zaczęło się jakby od końca. wody okazały się zielone i właściwie tylko dzięki temu przyjęto mnie na oddział. normalnie przyjmują, gdy rozwarcie wynosi 5cm - w naszym przypadku doszło do tego dopiero o 4.10. cały problem polegał na tym, że skurcze były bardzo intensywne (na serio bolące, choć teraz już zupełnie nie pamietam, jaki to był rodzaj bólu), a szyjka się nie rozwierała, no może przesadziłam - rozwierała sie zdecydowanie zbyt wolno. o środkach przeciwbólowych musiałam zapomnieć na jakiś czas, bo konieczna była obserwacja intensywności skurczów i rozwierania. pierwsza położna na którą trafiliśmy do najmilszych nie należała, na szczeście jej dyżur dobiegł szybko końca i trafiła nam się rewelacyjna, cierpliwa, ciepła, wyrozumiała położna BLANKA (dziewczyny - gorąco polecam, bardzo mi pomogła), która jest idealna w tym dość trudnym mimo wszystko momencie, szczególnie, gdy sie debiutuje. kobitka wychodziła z siebie, zeby nam pomóc i skrócić te męki, niestety malutka nie mogła wstawić odpowiednio główki do wcjodu macicy - była odwrócona - w ułożeniu przednim, czyli pleckami do mojego kręgosłupa, do tego odgięła główkę do góry, zamiast położyć ją sobie na klatce piersiowej i jeszcze przegięła ją w stronę barku. Wszystko to spowodowało, ze poród był bardzo długi, bolesny, no i ostatecznie zakończył się próżnociągiem i kleszczami. rozwieranie postępowalo na tyle wolno, że byłam już bardzo zmęczona i gdy nadszedł moment rodzenia, czyli parcia, nie miałam już siły (dodatkowo osłabiona dwoma dawkami leków przeciwbólowych, które jakimś cudem udało mi się dostać). Początkowo poród odbierała Blanka i Leon - czarnoskóry lekarz, mega sympatyczny, na polnej znany jako "krawiec nadworny" - szyje ponoć najśliczniej, jak to mówią lekarze (faktycznie, sama nie mam zastrzeżeń, zrobił to ślicznie i bardzo dokładnie). niestety, poród postępował na tyle wolno, że do akci wkroczyły dodatkowe osoby - lekarze, położne, neonatolog. zapadła decyzja o próżnociągu. ja totalnie na haju miałam podpisywać miliony oswiadczeń. J. cały czas mi towarzyszył i nie dał się wyprosić ani na sekundę, nawet w chwili gdy wparowało 10 osób (lekarze i położne) ze sprzętem - odkurzaczem, jak mówi J, czyli próżnociagiem. to on zachował trzeźwość w tej trudnej sytuacji i zapytał o potencjalne zagrozenia, niebezpieczeństwa i powody, dla których ma być zastosowany zabieg. szybkie nacięcie i wprowadzono próżnociąg. niestety mała zaklinowała się na dobre i przyssawka się odessała. wyglądało to strasznie, nagle lekarz stojący przede mną miał krew na całym swoim ciele. już myślałam, że ten cholerny odkurzacz rozerwał moje maleństwo i to jego maleńki móżdżek chlusnął na lekarzy. na szczęście nic takiego się nie stało - było to zresztą niemożliwe, ale w tych emocjach i po środkach przeciwbólowych trudno zachować trzeźwość umysłu. ostatecznie małą trzeba było wyciagać kleszczami, bo każda sekunda była na wagę złota. nasza mała mrówka nie miała łatwego startu i na główce powstał krwiaczek - róg, ale dziś jej 5 dzień na świecie i jest już zdecydowanie lepiej. tatuś niestety nie mógł przeciąć pępowiny, ale był bardzo dzielny i cieszę się, że był ze mną. polecam gorąco wszystkim rodzącym, wsparcie nieocenione. do tego mega twardziel- ponoć niewielu zostaje, gdy do akcji wkraczają odkurzacz lub kleszcze - u nas maxi wersja - oba instrumenty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:#993399;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Julianna przyszła na świat w niedzielę 15.03.2009 r. o godz. 13.40. Ma 56 cm wzrostu i 3480 gr wagi. Włoski są ciemno brązowe i jest ich całe mnóstwo. Gdy pomoczy się je na czubku głowy, lekko się kręcą. &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nasza mrówka urodziła się lekko niedotleniona (9/10 punktów) - ponoć to dość typowe dla tego rodzaju porodów i zabrano ją na oddział noworodkowy, gdzie miała być dokładnie przebadana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mamie natomiast przyszło urodzić łożysko, niestety i tu nie obyło się bez problemów - nie urodziło się w całości, więc konieczne było łyżeczkowanie. łożysko wcale nie wygląda jak tatar, dla mnie to raczej wątroba na sznurku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;szycie w wykonaniu leona było perfekcyjne. anestezjolog, który mnie znieczulał do tych zabiegów równiez był bardzo sympatyczny. ilość wrażeń, emocji i środków podanych podczas porodu spowodowała, że mnie wzięlo na śpiewanie. nie do końca pamiętam, ale ponoć śpiewałam przez godzinę rozmaite melodie i ulubiona kołysanke julianny, którą nucił jej tatuś, gdy była w brzuszku ("niech zwycieża LECH, wielki kolejorz kks). przyznaję, musiało to być bardzo zabawne. już wiem, dlaczego do końca pobytu w szpitalu wszyscy mieli ze mnie taki ubaw.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mała pojawiła się na świecie w trudny sposób i już myślałam, że nie dam rady, że zostanie tam na zawsze. pamiętam jak błagałam o otwarcie brzucha i wyciągnięcie jej stamtąd siłą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;wszystkim kobietkom, które te przeżycia i doświadczenia mają jeszcze przed sobą, życzę, aby było łatwo, krótko i przyjemnie - to się zdarza, nawet przy I dziecku (koleżanka z pokoju szpitalnego była na porodówce aż 3,5 h).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wróciłam na oddział w stanie niemal nienaruszonym. pierwszym szokiem był brak brzucha, który jeszcze kilkanaście godzin wcześniej był twardy i utrudniał poruszanie, a tu nagle pach i nie ma go. sostał póki co mały worek sako, wypełniony jakby groszkiem - przypominają mi sie zajęcia wf w podstawówce i bieganie z woreczkami z grochem - tak to mniej więcej wygląda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;J. odwiedził Juliankę na górze, a mi pozostało leżeć minimum 6 godzin. przez ten czas mrówka miała przejść wszystkie badania i przyjść do mnie. niestety nie udało się. mięli ją przywieźć w nocy, potem nad ranem, potem o 10.00, ale niestety nic. ostatecznie przywieźli ją do mnie w poniedziałek o 15.30 (dla przypomnienia - miała być ze mna jeszcze w niedzielę).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mój lekarz prowadzący pojawił się u mnie w poniedziałek, nieco zmartwiony, że nic mu nie powiedzieliśmy o porodzie (była sobotnia noc, nie chcieliśmy przeszkadzać, a w niedzielę jakoś go pominęłam). załatwił mi transport do malutkiej i dzięki temu wreszcie o 11.00 udało mi się ją pierwszy raz nakarmić. położne poinformowały mnie, że wszystko z nią ok, tylko miała mieć jeszcze zrobione USG głowy. nieco uspokojona wróciłam do siebie, by pojawić się u niej jeszcze raz o 14.00. umówiłam się z jej pediatrą (również bardzo fajna kobieta), że zrobi jej wtedy USG i jak wszystko będzie ok, mała wypiszą i przyprowadzą do mnie. badanie wykazało, że wszystko jest ok, malutka po obserwacji i szczepieniach wróciła ze mna do pokoju, akurat na 15 minut przed I wizytą dziadków W.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;następnego dnia u maleńkiej pojawili się dziadkowie B i W, a tatuś zadebiutował i zmienił swoją pierwszą pieluszkę. J. jest cudowny, wcale się jej nie boi, cały czas bierze ją na ręce, nosi, przewija. debiutancka kąpiel jeszcze przed nami, ale jestem pewna, ze na pewno pójdzie mu świetnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w szpitalu mieliśmy jeszcze troszkę kłopotów z przystawianiem mrówki do piersi. nie było to łatwe i dla mnie i dla niej, choć pewnie dla niej zdecydowanie łatwiejsze. położna laktacyjna - magdalena bardzo nam jednak pomogła, wszystko wytłumaczyła na livie i teraz idzie nam już świetnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-2668680733247234624?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/2668680733247234624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=2668680733247234624' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/2668680733247234624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/2668680733247234624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/03/akcja-porod-raczej-dla-osob-lubiacych.html' title='akcja poród... raczej dla osób lubiących silne wrażenia'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/ScSoHQybKvI/AAAAAAAAAFc/xwdB0zwzFds/s72-c/IMG_7214.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-3483367147702189984</id><published>2009-03-08T17:44:00.013+01:00</published><updated>2009-03-08T17:53:55.086+01:00</updated><title type='text'>czekanie</title><content type='html'>czekanie jest najgorsze. najpierew lekarz zastanawiał się, czy tę ciązę donoszę, teraz zastanawia się, jakich wskazówek udzielić, by udało mi się urodzić w terminie. życie potrafi zaskakiwać.&lt;br /&gt;mała ma już 3,3 kg i bywa na serio nieznośna. każdy jej ruch jest odczuwalny jako bolesne ukłucie i chwilami chciałabym, aby już była w swoim łóżeczku, a nie w brzuchu. fazy aktywności dziecka zaczynają się zawsze wtedy, gdy ja mam ochotę się położyć, próbuję zasnąć, czy choćby chwilę odpocząć. to zrozumiałe. ale czasami mam już dość tego braku współpracy. no i to czekanie. nic już nie można zrobić, bo brzuch utrudnia wszelkie ruchy. jest olbrzymi. ani przysunąć się do stołu, ani nachylić. rośnie niezdarność i nieporadność. wszystko leci z rąk. męczę się okropnie i mam już chwilami całkiem dość. jeszcze 2 tygodnie do wyznaczonego terminu. chociaż i tak chciałabym, aby godzina ZERO nastąpiła wcześniej.&lt;br /&gt;ciekawość jak będzie wyglądało to maleństwo i chęć bycia bez brzucha, który zasłania wszystko, co znajduje się pod nim sprawia, że chciałabym, aby to było już.&lt;br /&gt;im bliżej terminu, tym czas płynie wolniej. pozostaje tylko czekanie. nic nie można przyspieszyć. no i nic nie zostało już do zrobienia, bo przezornie wszystko zrobiłam wcześniej - przecież miałam niedonosić. cóż... czekam z niecierpliwością dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-3483367147702189984?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/3483367147702189984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=3483367147702189984' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/3483367147702189984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/3483367147702189984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/03/czekanie.html' title='czekanie'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-3207879435215917720</id><published>2009-01-14T11:06:00.010+01:00</published><updated>2009-01-14T11:18:29.289+01:00</updated><title type='text'>nie taki diabeł straszny...</title><content type='html'>moje obawy związane z porodem stopniowo umykają. wczoraj odwiedziliśmy sale porodowe na polnej, rozmawialiśmy z lekarzami i widzieliśmy tych wszystkich przeszczęśliwych, świeżo upieczonych rodziców, którzy z dumą oznajmiali - już od godziny jestem tatą!&lt;br /&gt;to co do tej pory wydawało się niewykonalne zdaje się nie być jednak takie straszne. położna pokazała nam przyrząd, którym mierzą wielkość miednicy  - jednak to sprawdzają!!! dzieki temu wiadomo, czy maleństwo, które nie zawsze bywa maleństwem, się zmieści. to bardzo pocieszające. moja największa obawa wynikała właśnie z tego, że Julianka się nie przeciśnie.&lt;br /&gt;szpital wygląda całkiem przyjemnie i wszyscy są nawet mili - tego się nie spodziewałam. sale są wyremontowane, a łóżka porodowe wygodne - sprawdziliśmy. tylko wizja, że trzeba tam spędzic tyle godzin, zanim zacznie się akcja porodowa jest nieco przygnębiająca. no ale, będę miała towarzystwo, więc będzie ok. zawsze możemy wziąć kompa i oglądać filmy w ostatniej chwili - nie koniecznie z sal porodowych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-3207879435215917720?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/3207879435215917720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=3207879435215917720' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/3207879435215917720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/3207879435215917720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/01/nie-taki-diabe-straszny.html' title='nie taki diabeł straszny...'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-550859531893940817</id><published>2009-01-12T10:47:00.011+01:00</published><updated>2009-01-12T10:58:06.334+01:00</updated><title type='text'>ostatnie 2 miesiące</title><content type='html'>poród zbliża sie wielkimi krokami, więc postanowiliśmy zapisać się na zajęcia w szkole rodzenia, by lepiej się przygotować, wiedzieć, że to już i jak to wszystko bezpiecznie, szybko i w miarę bezboleśnie przejść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lekarze jeszcze wprawdzie nie zdecydowali, czy będą mnie ciąć, czy pozwolą działać samej, ale woleliśmy się ubezpieczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zajęcia mamy 2 razy w tygodniu i jedno spotkanie trwa 3 godziny. konfrontacja z porodem okazała się straszna, przerażająca i stwierdziłam, że nie rodzę.to generalnie niewykonalne i nie wiem jak wszystkie to robią. generalnie mamy 2 opcje, albo boleśnie na początku, ale razem i szybki powrót do domu, albo operację, usypianie i potem niesamowity ból. wniosek z tego - cóż, niezależnie od opcji będzie bolało.&lt;br /&gt;jednak poród naturalny wydaje mi się nadal niemożliwy. położna pokazywała nam filmy i zdjęcia z sali porodowej, jednak jak dla mnie rozwarcie pełne we wszystkich przypadkach miało max 2 cm, choć ona twierdziłą inaczej (może się zna, ostatecznie to jej praca), jednak jak dla mnie główka się tamtędy nie przeciśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;póki co próbuję się jakoś przyzwyczaić i okiełznać strach i obawy, bo odwrotu już nie ma i jakoś to dzieciątko na świat sprowadzić muszę. jeszcze 8-9 tygodni. może przez ten czas uda mi się jakoś do tego wszystkiego przekonać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-550859531893940817?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/550859531893940817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=550859531893940817' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/550859531893940817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/550859531893940817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2009/01/ostatnie-2-miesice.html' title='ostatnie 2 miesiące'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-7849041428094345118</id><published>2008-12-28T12:58:00.005+01:00</published><updated>2008-12-28T13:10:44.301+01:00</updated><title type='text'>miesiąc z kawałkiem</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SVdr1ShzDWI/AAAAAAAAAEM/K2fSwxz_NRw/s1600-h/DSC_0318.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284811250993401186" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 134px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SVdr1ShzDWI/AAAAAAAAAEM/K2fSwxz_NRw/s200/DSC_0318.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SVdr1LllCXI/AAAAAAAAAEE/tgf2KAOGgq4/s1600-h/DSC_0302.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284811249130211698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 134px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SVdr1LllCXI/AAAAAAAAAEE/tgf2KAOGgq4/s200/DSC_0302.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SVdr0o2pq8I/AAAAAAAAAD8/RYeuUQwattc/s1600-h/DSC_0231.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284811239806577602" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 134px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SVdr0o2pq8I/AAAAAAAAAD8/RYeuUQwattc/s200/DSC_0231.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-7849041428094345118?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/7849041428094345118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=7849041428094345118' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/7849041428094345118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/7849041428094345118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/12/miesic-z-kawakiem.html' title='miesiąc z kawałkiem'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SVdr1ShzDWI/AAAAAAAAAEM/K2fSwxz_NRw/s72-c/DSC_0318.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-35573012312745364</id><published>2008-11-28T11:47:00.003+01:00</published><updated>2008-11-28T12:09:17.147+01:00</updated><title type='text'>... i padał śnieg</title><content type='html'>wszystkie normalne dziewczyny myśląc o swoim ślubie marzą o pięknej pogodzie, słońcu i bezchmurnym niebie. ja jednak do nich nie należę. zawsze chciałam, by na moim ślubie padał śnieg, bo zima jest taka romantycznie przytulna. światło świec, żar kominka i ciepła herbata, zapach cytryn i pomarańczy z goździkami. do tego miejsce w środku lasu, na uboczu, będące oazą spokoju.&lt;br /&gt;właśnie tak było i to zapamiętałam (brakowało tylko kominka, ale to nadrobiliśmy w domu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tydzień temu o tej porze byłam już lekko poddenerwowana całym tym wydarzeniem. rozmowy z potomkiem w brzuchu uświadomiły, że nareszcie nadszedł ten dzień i Julek będzie miał od tej pory już tylko jedno właściwe nazwisko. dzieciątko bardzo się tym wszystkim cieszyło, o czym wyraźnie informowało potrójnymi kopniakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sobota do godziny 12.00 upłynęła mi bardzo nerwowo. nie mogłam zrozumieć, dlaczego J. śpi o 3 nad ranem i nie ma ochoty na nocne rozmowy ze mną. on jak zawsze ze stoickim spokojem podszedł i do naszego ślubu. i nawet zmiana świadka w ostatniej chwili go nie wyprowadziła z tego stanu (ja się troszeczkę zasmuciłam, że mojej M niestety nie będzie, ale rozumiem całkowicie -  priorytety obowiązują). o poranku J. przystąpił do codziennych czynności sobotnich - umył samochód, odkurzył domek, pojechał po kwiaty... taki standard. ja natomiast sama zostałam z moim coraz bardziej szalejącym brzuchem. mimo naszego przekonania do słuszności idei dopadła mnie jakaś istna reisefieber. ostatni raz taki stan przeżywałam przed naszym ostatnim wyjazdem na deskę, który skończył się mało optymistycznie - niestety:(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale wszystko poszło gładko.  udało nam się nie spóźnić i nie pomylić słów składanej przysięgi. całość trwała dosłownie 10 minut- pięć moich i pięć  J.  wszyscy wszystko podpisali i stałam się szczęśliwą posiadaczką wspaniałego i kochanego męża. wszystko zostało usankcjonowane prawnie i stanowimy teraz prawdziwą rodzinkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyjęcie spełniło całkowicie nasze oczekiwania. jedzenie i atmosfera były pyszne, a za oknami sypał śnieg, zupełnie tak jak mi się marzyło. po 12 godzinach świętowania obsypana kwiatami dotarłam do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie tylko jednak my byliśmy szczęśliwi. dziadek okazał się chyba najbardziej zadowoloną po nas osobą. tyle lat starań i próśb do synów, a tu dopiero wnuk stanął na wysokości zadania i dał mu wnuczkę. mało tego, może od razu z prawnuczką - zobaczymy. dziadek jest faktycznie asem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie obyło się bez tańca i swawoli, świadek mój - brat rodzony młodszy i babcia zostali okrzyknięci parą wieczoru, wywijali na parkiecie kilka godzin. piruety i obroty na miarę gwiazd parkietu - gratulujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a teraz już tylko czekam na zdjęcia... miło będzie przy nich wspominać ten dzień wspaniały i cudny. fajne życie przede mną i moją nową mini rodzinką...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-35573012312745364?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/35573012312745364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=35573012312745364' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/35573012312745364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/35573012312745364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/11/i-pada-nieg.html' title='... i padał śnieg'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-6385552730721158979</id><published>2008-11-16T13:39:00.002+01:00</published><updated>2008-11-16T14:00:55.454+01:00</updated><title type='text'>stereotyp myślenia</title><content type='html'>no i stało się. plan był zupełnie inny, ale w ostatnim czasie zrozumiałam, ze życie weryfikuje wszystko co wymyślę i zaplanuję bardzo dokładnie.&lt;br /&gt;po ostatnim lądowaniu helikoptera w pracy i rajdzie karetką przez zakorkowane ulice Poznania do szpitala uziemniono mnie skutecznie w domy. wyrok - musisz leżeć. wizyta kontrolna u lekarza wcale nie podniosła nas na duchu. niby wszystko jest dobrze i maleństwo jeszcze posiedzi w moim brzuszku, ale lekarz zabronił wyjazdu do karpacza. i nawet J przekonujący go jakie to ważne, bo to nasz ślub, nic nie wskórał. no bo nikt nie chciał przyjąć na klatę ewentualnych konsekwencji tej podróży. bo niby nic złego stać się nie musi, ale lepiej dmuchać na zimne. tak wiec o 20.30 w poniedziałek, dzień przed świętem niepodległości i 12 dni przed planowanym ślubem dowiedzieliśmy się, ze wszystko musimy planować od początku. nagonka w mediach i prasie branżowej "twój wymarzony ślub', wszystko co wiąże sie z komercjalizacją tego wydarzenia mówią, że takie wydarzenia planuje się na rok - półtora na przód. nam zostało 11 dni, do tego z świętem niepodległości i weekendem, wiec czasu niewiele. ale... okazuje się, że nawet w tym kraju, nawet w listopadzie, gdy wszystkich już dopadła depresja zimowa i dziwią się, że jest ledwie 10 stopni ciepła, czasem wygląda słońce, na serio ciężko się gada.&lt;br /&gt;żeby jednak wyjść z tej opresji cało, postanowiliśmy podejść do sprawy oryginalnie. zamiast wyczesanej modnej knajpy postanowiliśmy zorganizować przyjęcie w centrum spa w okolicy naszego domu i tam zaznać harmonii i spokoju, natchnąć się pozytywną nutą na dalsze dni i dalszą wspólną drogę.&lt;br /&gt;kucharz podszedł początkowo do sprawy ze stoickim spokojem, bo 22 bynajmniej nie skojarzył mi się z listopadem. gdy uświadomiliśmy mu, ze ma 10 dni na gotowanie troszkę zdębiał. gdyby miał włosy, pewnie by osiwiał. łysina jednak czasem się przydaje - udało nam się tego uniknąć.&lt;br /&gt;tak więc jednak na 10 dni przed wielkim dniem znowu wszystko zostało postawione w szereg i znowu mamy gdzie zrobić imprezę. do tego całkiem inną i niepowtarzalną, mimo, że ostatecznie zrezygnowaliśmy z urządzania jej na basenie. panie byłyby rozczarowane, bo kupiły już sukienki, odwiedziły stylistów fryzur i make upu, a tu przyszłoby im siedzieć w szlafroczkach. tak wiec ostatecznie jednak restauracja, jednak bez  białych obrusów - tylko surowe drewno i muzyka tai czi w tle. może być nieźle.&lt;br /&gt;dobrze, że nie wszyscy właściciele knajp czytają te bzdury i wierzą, że fajną imprezę trzeba planować z rocznym wyprzedzeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pani kwiaciarka nie pozwoliła jednak zapomnieć, że nie wszyscy myślą w sposób swobodny i nowoczesny. pojechaliśmy po kwiaty - bukiet na ślub. pani pól godziny wyjaśniała nam różnicę między bukietem ślubnym i na ślub - to absolutnie nie to samo. nawet jeśli tak samo wygląda, cenę ma zupełnie inną. rozczarowaliśmy ja też brakiem naszego przygotowania i znajomości tematu. bo: chcieliśmy wszystko załatwić szybko, bez oglądania miliona katalogów z bukietami ślubnymi, do tego nie wieliśmy zdjęcia sukni ani nawet próbki materiału, z jakiego ją uszyto. totalny brak znajomości tematu. do tego informacja, że chodzi nam o fiolet wbiła ją w fotel, bo chyba nie wiemy ile odcieni fioletu istnieje i suma summarum jesteśmy totalnymi ignorantami tematu. aha - i jeszcze byliśmy totalnie wyluzowani, a to też ponoć nie jest wskazane. stereotypowa panna młoda powinna być zdenerwowana i zestresowania, a nie śmiać się i wiedzieć czego chce. a ja i tak wolę być w mniejszości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;biznes ślubny nakręca gospodarkę i psychologowie dzięki temu powinni mieć więcej pacjentów!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-6385552730721158979?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/6385552730721158979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=6385552730721158979' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/6385552730721158979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/6385552730721158979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/11/stereotyp-mylenia.html' title='stereotyp myślenia'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-5299193470766926718</id><published>2008-11-06T17:57:00.002+01:00</published><updated>2008-11-06T18:20:19.370+01:00</updated><title type='text'>na półmetku</title><content type='html'>jesteśmy już na półmetku i pierwszy raz dotarło do mnie, jak poważna jest ta cała sprawa. moja niefrasobliwość i wprost mówiąc głupota doprowadziły do olbrzymiego strachu i niepotrzebnych nerwów. bo to niby ja miałam wiedzieć lepiej niż lekarz czego mi potrzeba. i tak krótka wizyta w pracy zakończyła się lądowaniem helikoptera - czy jak mi coś dolega, to zawsze muszą po mnie przylatywać :) i transportem na sygnale do szpitala. na szczęście wszystko skończyło się dobrze. maleństwu nic nie dolega i ma się coraz lepiej. jednak chwila strachu za mną. wpatrywanie się w twarz lekarza i usilne poszukiwanie w jego oczach potwierdzenia, że wszystko jest ok, nie było łatwe. szczególnie, gdy wyraz jego twarzy wcale nie przekonywał optymizmem. strata teraz tego wszystkiego byłaby okropna. na szczęście tak się nie stało i jesteśmy na dobrej drodze, by wszystko sie ustabilizowało i biegło spokojnie do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Julek okazał się ostatnio dziewczynką i trwają usilne poszukiwania imienia dla niej. zakupiona lampa do pokoju dziecinnego (formuła czerwona- ciekawe dlaczego i kto ją wybrał) posłuży jako narzędzie do socjalizacji w kierunku równouprawnienia. No chyba, że Marianka w ostatniej chwili jednak okaże się Julkiem. hmmm. pewności mieć chyba nie będziemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a ja coraz cięższa, z coraz większym brzuchem przed sobą zastanawiam się, czy oby na pewno zmieszczę się w sukienkę ślubną. jeśli nie - trudno, zmienimy konwencję i pójdziemy jednak w dżinsach. ciekawa jestem, czy uda nam się pojechać w góry, tak jak planowaliśmy... oby, był&lt;br /&gt;oby na pewno fajnie i oryginalnie. mam nadzieję, ze maleństwo nam na to pozwoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a swoją drogą, nie mogę się go już doczekać, ciekawe czy będzie słodką dziewczynką o błękitnych oczkach i blond loczkach, czy raczej małym niebieskookim łobuziakiem. póki co jedno jest pewne, na pewno nie będzie leniuszkiem, bo kopie i fika koziołki niemal cały czas. jego ruchy są już wyczuwalne nawet dla dumnego tatusia, który cieszy się za każdym razem przyjmując kopniaka...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-5299193470766926718?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/5299193470766926718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=5299193470766926718' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5299193470766926718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5299193470766926718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/11/na-pmetku.html' title='na półmetku'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-7563577613922580043</id><published>2008-10-12T18:00:00.000+02:00</published><updated>2008-10-12T19:07:24.508+02:00</updated><title type='text'>zmiany w środku i na zewnątrz</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItG4cwzbI/AAAAAAAAACo/rOhdK8PmN8A/s1600-h/julian+2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItG4cwzbI/AAAAAAAAACo/rOhdK8PmN8A/s200/julian+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256313311350279602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItGxujZqI/AAAAAAAAACw/HjY6Iu6tc0M/s1600-h/julian+3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItGxujZqI/AAAAAAAAACw/HjY6Iu6tc0M/s200/julian+3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256313309545850530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItHLGeYZI/AAAAAAAAAC4/9iQ3_nC1sV4/s1600-h/julian+4.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItHLGeYZI/AAAAAAAAAC4/9iQ3_nC1sV4/s200/julian+4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256313316357071250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItHQrT-gI/AAAAAAAAADA/tcfgHf09slY/s1600-h/julian+5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItHQrT-gI/AAAAAAAAADA/tcfgHf09slY/s200/julian+5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256313317853755906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItHS4RM1I/AAAAAAAAADI/u9oluKitPl4/s1600-h/julian+6.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItHS4RM1I/AAAAAAAAADI/u9oluKitPl4/s200/julian+6.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256313318444970834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPIiuyyKaOI/AAAAAAAAACY/Y7iyxFD0KSs/s1600-h/marta+slub+146.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPIiuyyKaOI/AAAAAAAAACY/Y7iyxFD0KSs/s200/marta+slub+146.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256301902396287202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;zmieniła się nie tylko pogoda za oknem i aura...&lt;br /&gt;tu zmienia się wszystko...&lt;br /&gt;Julek daje o sobie coraz bardziej znać.&lt;br /&gt;już nie da sie ukryć, że zamieszkał we mnie na dobre...&lt;br /&gt;mimo tylko jednego dodatkowego kilograma brzuch wystaje&lt;br /&gt;coraz bardziej, a do mnie dzięki temu coraz bardziej dociera,&lt;br /&gt;że to wszystko dzieje się naprawdę. nareszcie jestem już w tej fazie, która pozwala się cieszyć&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPIkO-3navI/AAAAAAAAACg/gCFeMfF2QUI/s1600-h/julian+1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPIkO-3navI/AAAAAAAAACg/gCFeMfF2QUI/s200/julian+1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256303554907826930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; zmieniającym się stanem. o mdłościach już całkowicie zapomniałam i energii - mimo pogody za oknem - też coraz więcej. nastał ten czas, w którym można się tylko cieszyć.&lt;br /&gt;J. jest też coraz bardziej świadomy nowej roli, a wszystkie pochwały zbierane systematycznie u lekarz tylko go utwierdzają w przekonaniu, że to najlepsze co mogło się zdarzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. mikaton dzięki za sesję...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-7563577613922580043?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/7563577613922580043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=7563577613922580043' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/7563577613922580043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/7563577613922580043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/10/zmiany-w-rodku-i-na-zewntrz.html' title='zmiany w środku i na zewnątrz'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8vS2_T16Prs/SPItG4cwzbI/AAAAAAAAACo/rOhdK8PmN8A/s72-c/julian+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-3777012156289560659</id><published>2008-07-13T21:34:00.000+02:00</published><updated>2008-07-13T22:06:27.940+02:00</updated><title type='text'>strugi deszczu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpcA_u9gWI/AAAAAAAAABo/gfP3Uh0w2ew/s1600-h/PICT3754.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpcA_u9gWI/AAAAAAAAABo/gfP3Uh0w2ew/s200/PICT3754.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222587890067669346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;piątek, nareszcie nadszedł dzień oczekiwanego od marca koncertu nelly. już w marcu zakupiliśmy bilety, pewnie jako jedni z pierwszych. moja noga została poddana serii długotrwałych ćwiczeń tylko po to, by była w formie w tym dniu. robiłam wszystko, by móc tańczyć i skakać tego dnia. nie przewidziałam tylko jednego... figla, jakiego spłatała w piątek matka natura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;koncert przerwano, bo oberwanie chmury było tak duże, że w kilka sekund byliśmy wszyscy, bez względu na sektor, w którym staliśmy/siedzieliśmy, mokrzy. łącznie z samą gwiazdą wieczoru. niebezpieczeństwo było tym większe, że nad maltą niebo zrobiło się czarne i przecinały je coraz dłuższe i bardziej kolorowe błyskawice. w tej sytuacji koncert został przerwany. wszyscy totalnie przemoczeni udaliśmy się do domu. woda płynęła po nas, po drogach, chodnikach, samochodach, autokarach, wszędzie. jakby doszło do powodzi. ale jezioro nadal było na swoim miejscu...&lt;br /&gt;bieg do samochodu zaparkowanego 20 minut od miejsca zdarzenia&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpcZ00AWyI/AAAAAAAAABw/gT0ZwFk9eLk/s1600-h/PICT3760.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpcZ00AWyI/AAAAAAAAABw/gT0ZwFk9eLk/s200/PICT3760.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222588316632767266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; nie miał większego sensu. już podczas pierwszej części koncertu słuchaliśmy patrycji markowskiej i co chwila obserwowaliśmy niebo. ale nikt tak na prawdę nie wierzył, że błyskawice, gromy i deszcz pojawią się nad nami. nelly udało się wykonać 2 koncert. podczas trzeciej&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpcyreEH4I/AAAAAAAAAB4/VHYoeNdOaPs/s1600-h/PICT3761.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpcyreEH4I/AAAAAAAAAB4/VHYoeNdOaPs/s200/PICT3761.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222588743621549954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; wszyscy byliśmy już przemoczeni i "uchchani" na całego. gigantyczne balony, które zerwały się z uprzęży nie pozostawiały już wątpliwości, że to koniec na dziś. nie pozostało nic innego, jak tylko udać się do domu i wysuszyć. przemoczeni do cna wędrowaliśmy, zahaczyliśmy o sklep, by jakoś pocieszyć nasze rozczarowane, jednak uśmiech nie schodził nam z twarzy, bo co jak co, dzięki tej ulewie koncert był niezapomniany.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpd46kuWOI/AAAAAAAAACQ/QniGt-piBC0/s1600-h/PICT3763.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpd46kuWOI/AAAAAAAAACQ/QniGt-piBC0/s200/PICT3763.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222589950266857698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpdFClGcuI/AAAAAAAAACA/zjNwtHV1gRE/s1600-h/PICT3765.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpdFClGcuI/AAAAAAAAACA/zjNwtHV1gRE/s200/PICT3765.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222589059062723298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                                                                                 &lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 153, 0);"&gt;czy bieg do auta miał w tych warunkach jakiś sens? / ile osób zmieści się pod jednym parasolem?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;                                                                                    &lt;br /&gt;następnego dnia okazało się, że jest nadzieja, małe światełko w tunelu. nelly nie pojechała do moskwy, tylko postanowiła dać Poznaniowi jeszcze jedną szansę i zaśpiewać. problem polegał tylko na tym, że nasze bilety uległy totalnemu zniszczeniu... jakimś cudem, po zastosowaniu kombinacji alpejskich udało nam się jednak dotrzeć drugiego dnia na koncert.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpddA4KLPI/AAAAAAAAACI/g5-Gxlwqxeo/s1600-h/PICT3789.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpddA4KLPI/AAAAAAAAACI/g5-Gxlwqxeo/s200/PICT3789.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222589470922648818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;było świetnie. mnóstwo ludzi, wspaniała atmosfera. a padający tego dnia deszcz, to drobna mżawka w porównaniu z dniem poprzednim...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-3777012156289560659?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/3777012156289560659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=3777012156289560659' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/3777012156289560659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/3777012156289560659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/07/strugi-deszczu.html' title='strugi deszczu'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SHpcA_u9gWI/AAAAAAAAABo/gfP3Uh0w2ew/s72-c/PICT3754.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-4432238595567193795</id><published>2008-06-29T03:25:00.000+02:00</published><updated>2008-06-29T03:44:17.557+02:00</updated><title type='text'>ulotność przyziemności</title><content type='html'>czasami daty i godziny tracą znaczenie. przebywając od kilku miesięcy w domu, nagle zatraciłam poczucie rzeczywistości. dni wprawdzie mijają, wstaje dzień, po kilkunastu godzinach znowu się kończy. jednak każdy jeden jest taki sam, niczym nie różni się od poprzedniego. od 9 marca nie miałam ani jednego weekendu, wprawdzie były soboty i niedziele, ale w domu niczym się one nie różnią od chociażby poniedziałku, czy czwartku. jedyna różnica to ramówka telewizyjna, ale kto traci czas na oglądanie reklam przerywanych urywkami filmów, programów publicystycznych...  dopiero, gdy rozpoczęło się wielkie piłkarskie święto program telewizyjny jakby bardziej się zróżnicował. i tak przez te kilka miesięcy kalendarz stracił sens. upływający czas można poznać tylko po zmęczeniu i coraz wcześniej wstającym i coraz później zachodzącym słońcu.&lt;br /&gt;godziny tez przestały mieć znaczenie. wprawdzie pracuję w domu, ale nie jak do tej pory od 8 do 16. po prostu jak już mam ochotę włączam pocztę i zaczynam pracować. telefon dzwoni, ale godziny tracą sens. bo w domu nikt głowy nie urwie za przerwę w środku dnia i nadrobienie zaległości w skrzynce odbiorczej w środku nocy. tym bardziej, jeśli się akurat przebywa na znienawidzonym L4. i pomyśleć, że ja, szalona i zbyt szybka dla wielu zostałam przykuta do łóżka na blisko 5 miesięcy. gdyby ktoś mi to kiedyś powiedział, nie uwierzyłabym mu. do tej pory w łóżku zatrzymywała mnie co najwyżej grypa żołądkowa (2 dni), ospa wietrzna (w lecie, wiec i tak nie do końca dało się chorować w łóżku), świnka (jakiś tydzień, ale raczej w domu niż w łóżku), uszkodzony kręgosłup (2 tygodnie faktycznie leżałam, bo skoro wypadły dyski i tak nie było można chodzić). w tym roku zaś same nowości, najkrótszy w życiu urlop (aż 2 godziny na stoku), pierwsza w życiu przejażdżka helikopterem (w Tyrolu mają niesamowicie przystojnych pilotów), pierwszy w życiu (no drugi, zaraz po urodzeniu też tam byłam) pobyt w szpitalu (aż 5 dni), kilka operacji (mniej i bardziej poważnych), własne 120 mkw (do spółki z J), no i pierwszy raz dwa razy ta sama data w dwa różne dni tygodnia. 29 czerwca - dzień imienin mojego brata i dzień przyjazdu kuzyna PI. i tak życzenia (spóźnione, jak sądziliśmy przez 2 dni, wyrzuty sumienia, że zapomniałam zadzwonić i robię to dzień po fakcie) dla brata dzień wcześniej i próba odbioru kuzyna z dworca w poniedziałek. Hmmm, ciekawe, dla mnie 29.06 był zarówno w piątek, jaki i w poniedziałek. zupełnie nie wiem, jak to możliwe. po prostu pewne przyziemne rzeczy jak czas i kalendarz czasami tracą sens. dobrze, że zadzwoniłam do mamy i wyjaśniłam kalendarzowe zawirowania. brat otrzymał spóźnione życzenia wcześniej, a Pi zostanie dziś odebrany z dworca, a nie jutro. ach ten 29.06. do tego od 2 godzin przewracam się z boku na bok i nie mogę spać. czy mamy może pełnię? nie wiem o co w tym wszystkim chodzi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-4432238595567193795?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/4432238595567193795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=4432238595567193795' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/4432238595567193795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/4432238595567193795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/ulotno-przyziemnoci.html' title='ulotność przyziemności'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-5420672515506707672</id><published>2008-06-28T19:31:00.001+02:00</published><updated>2008-06-28T19:31:15.723+02:00</updated><title type='text'>azzurro</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;dziś zrozumiałam dlaczego włosi mają tyle nazw, by opisać błękit...&lt;br /&gt;wybraliśmy się jak czynią to wszyscy mieszkańcy naszego kraju do marketu. w odróżnieniu jednak od nich mieliśmy konkretny cel. dom jest już żółty, będziemy montować oświetlenie zewnętrzne już w poniedziałek i dlatego musieliśmy kupić lampy. w centrum handlowym spotkaliśmy przepiękną parę. polska blond piękność około pięćdziesiątki w towarzystwie szpakowatego pachnącego przystojniaka. idealny wręcz. wyglądali jak z saint tropez czy monako, niestety na zewnątrz na parkingu nigdzie nie dostrzegłam ich zacumowanego jachtu. mężczyzna - włoch, mówiący po polsku z niesamowitym akcentem cały był azzurro. a właściwie nie tylko azzurro, bo i blu. miał na sobie granatową lnianą marynarkę w białe prążki, blu jeans i koszulę w kolorze błękitnego nieba w nieco węższe białe prążki. do tego scarpe azzurri. boski. elegancki, sportowy, wyluzowany i ten uśmiech. można było paść trupem. Niestety po polsku nie da się go opisać, błękitny książę miał na sobie tyle odcieni, że w polskim zabrakło słów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a w domu, a właściwie ogrodzie nowe rewelacje. kuropatwa, która w nim mieszka nie jest już sama. pojawił się z nią towarzysz tego samego gatunku i chmara malutkich kuropatwek. słodki widok, rodzinka przechadzająca się po naszym polu przy tarasie. i jak tu chcieć cywilizowany, wymuskany ogród...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z innej beczki... w piątek miałam wizytę kontrolną i wydarzył się cud. lekarz pozwolił mi wreszcie wrócić do pracy, choć musiałam go dłuuuugo przekonywać. nareszcie moje życie stanie się takim, jak całej reszty społeczności. trochę się już stęskniłam za tą przyziemnością i przewidywalnością dnia codziennego. ludki, wracam!!! cieszę się. widać moja terapia maszynowa odniosła skutek. a wszystko przypomniało mi się w sztokholmie, gdzie poleciałam zimą. moja najdroższa EM dostała maszynę do szycia i w naszej nieopisanej nieprzewidywalności postanowiłyśmy zabawić się w projektantki. zaczęłyśmy szyć. L dziwił się naszej pasji i zacięciu, maszyna pochłonęła nas bez końca. i teraz przez moja nogę i zalecenia kolejnych lekarzy i rehabilitantów uświadomiłam sobie, ze staw skokowy można ćwiczyć w produktywny sposób. zakupiłam materiały, zaopatrzyłam się w najnowszy numer burdy i postanowiłam działać. i tak, mam dwa w jednym. powstały liczne sukienki, spódnice i bluzki. nawet całkiem całkiem mi wyszły. kilka osób podejrzewało mnie nawet o wypad na potajemny ciuchowy shopping, a i staw skokowy ma się lepiej. pomysł prosty i genialny zarazem. może to dzięki tym sukienkom wreszcie wracam do pracy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wszystko nabiera tempa. poza tym w poniedziałek przyjeżdża PI i zostaje 3 miesiące. ciekawe jak nam to wspólne mieszkanie pójdzie. do tego najdroższa EM i L wpadają w drodze powrotnej do domu. słodko będzie. dom pełen ludzi. nareszcie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-5420672515506707672?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/5420672515506707672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=5420672515506707672' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5420672515506707672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5420672515506707672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/azzurro_28.html' title='azzurro'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-5632102244680992123</id><published>2008-06-28T19:29:00.001+02:00</published><updated>2008-06-29T03:51:38.692+02:00</updated><title type='text'>azzurro</title><content type='html'>czasami błękit nabiera nowego znaczenia.&lt;br /&gt;błękitne niebo. błękitne chabry. błękit morza. błękitne miasta (santorini, sidi bou said...). błękitna sukienka. błękitny atrament, którym kiedyś pisałam pamiętnik. błękitne koszulki lecha poznań. błękitne koszulki kibiców italii i chłopców ze squadra azzurra -  już ich nie zobaczymy w mistrzostwach europy, chłopaki wrócili do domu. dobrze, że choć ferrari jest czerwone.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-5632102244680992123?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/5632102244680992123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=5632102244680992123' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5632102244680992123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/5632102244680992123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/azzurro.html' title='azzurro'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-8051550419151552558</id><published>2008-06-25T12:33:00.000+02:00</published><updated>2008-06-25T13:07:49.168+02:00</updated><title type='text'>znaki</title><content type='html'>w ogrodzie pojawił się bocian, nie mogłam w to uwierzyć. jakby nigdy nic przechadzał się za oknem, ominął fabiańską i udał się na poszukiwanie smakołyków. i nawet znalazł je w naszej trawie. nie tylko ja zdziwiłam się tym faktem. to zaskakujące, ale bociek absolutnie się nie bał, pozował dumnie do zdjęć. i nawet macherzy, którzy zjawili się u nas licznie w tym tygodniu - tynkują nasz domek nie mogli wyjść z podziwu. zbiegli się całą chmarą i gapili na boćka. a ten jakby nigdy nic,  ucieszony rosnącym audytorium polował na robaki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zastanawiające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie aż tak bardzo. przeczucie mnie nie myliło. to musiał być znak. wieczorem sms od przyjaciółki E. - na świecie pojawiła się jej siostrzenica kornelka. a więc ten bocian to był znak, że to już, dziś, tego właśnie dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie na bocianie się skończyło.&lt;br /&gt;J. wychodząc do pracy musiał podzielić się trawnikiem z sarenką. ona także zainteresowała sie naszym trawnikiem. uznała, że skoro bocian, zające i kuropatwy mogą po nim biegać, ona także. no i postanowiła przyjrzeć mu się bliżej. ciekawe czy J. zaspany nad ranem przeżył olbrzymi szok i uwierzył w pobyt sarny, czy może myślał że to jakaś zjawa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-8051550419151552558?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/8051550419151552558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=8051550419151552558' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/8051550419151552558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/8051550419151552558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/znaki.html' title='znaki'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-4489422592716325456</id><published>2008-06-19T13:24:00.000+02:00</published><updated>2008-06-19T13:44:31.004+02:00</updated><title type='text'>maki, stokrotki i chabry jak żywe...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpEWLIIvoI/AAAAAAAAABQ/MRXHCM-6c_I/s1600-h/Gruszczyn+098.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpEWLIIvoI/AAAAAAAAABQ/MRXHCM-6c_I/s200/Gruszczyn+098.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213554666369498754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;moje maki, stokrotki i chabry...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaczynam się zastanawiać, czy warto zmieniać tą otaczającą nas naturę w cywilizowany ogród, w którym jest piękna, zielona, równo przycięta trawa, a wszystkie drzewka, krzaki i pnącza mają swoje miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                   teraz mam kwiaty polne, no bo i pole póki co zostało.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpErQMWQCI/AAAAAAAAABY/79ldGB0OIKI/s1600-h/Gruszczyn+017.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpErQMWQCI/AAAAAAAAABY/79ldGB0OIKI/s200/Gruszczyn+017.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213555028506591266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na szczęście nie wszystkie decyzje trzeba podejmować już, teraz, natychmias&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpGRWTFojI/AAAAAAAAABg/9nl8q6wB6Qk/s1600-h/Gruszczyn+007.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpGRWTFojI/AAAAAAAAABg/9nl8q6wB6Qk/s200/Gruszczyn+007.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213556782492131890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;t.&lt;br /&gt;powolutku.&lt;br /&gt;ze spokojem.&lt;br /&gt;coś wykiełkuje w głowie i stanie się...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;póki co maki, stokrotki i chabry za oknem zostają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpDmMwP1eI/AAAAAAAAABA/_gsV-twwzv8/s1600-h/Gruszczyn+006.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpDmMwP1eI/AAAAAAAAABA/_gsV-twwzv8/s200/Gruszczyn+006.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213553842172450274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpDI10VczI/AAAAAAAAAA4/-rhRAzFE01o/s1600-h/Gruszczyn+001.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpDI10VczI/AAAAAAAAAA4/-rhRAzFE01o/s200/Gruszczyn+001.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213553337799373618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-4489422592716325456?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/4489422592716325456/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=4489422592716325456' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/4489422592716325456'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/4489422592716325456'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/maki-stokrotki-i-chabry-jak-ywe.html' title='maki, stokrotki i chabry jak żywe...'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpEWLIIvoI/AAAAAAAAABQ/MRXHCM-6c_I/s72-c/Gruszczyn+098.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-6711854685174010469</id><published>2008-06-19T13:12:00.000+02:00</published><updated>2008-06-19T13:23:59.346+02:00</updated><title type='text'>... romantyczny i zmysłowy obraz nieba ...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpAQYPbw7I/AAAAAAAAAAg/Pv6yLkBCxWI/s1600-h/Gruszczyn+061.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpAQYPbw7I/AAAAAAAAAAg/Pv6yLkBCxWI/s200/Gruszczyn+061.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213550168764040114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFo_uW0nKcI/AAAAAAAAAAY/a1WuOQjOmwQ/s1600-h/Gruszczyn+059.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFo_uW0nKcI/AAAAAAAAAAY/a1WuOQjOmwQ/s200/Gruszczyn+059.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213549584267553218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpBaVFgivI/AAAAAAAAAAw/aZVAgQZ1MwI/s1600-h/Gruszczyn+067.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpBaVFgivI/AAAAAAAAAAw/aZVAgQZ1MwI/s200/Gruszczyn+067.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213551439227423474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpA3fqDQ7I/AAAAAAAAAAo/986aWfw1WVY/s1600-h/Gruszczyn+066.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpA3fqDQ7I/AAAAAAAAAAo/986aWfw1WVY/s200/Gruszczyn+066.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213550840769627058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-6711854685174010469?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/6711854685174010469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=6711854685174010469' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/6711854685174010469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/6711854685174010469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/romantyczny-i-zmysowy-obraz-nieba.html' title='... romantyczny i zmysłowy obraz nieba ...'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SFpAQYPbw7I/AAAAAAAAAAg/Pv6yLkBCxWI/s72-c/Gruszczyn+061.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-6233920218476251506</id><published>2008-06-19T13:06:00.001+02:00</published><updated>2008-06-19T13:12:12.081+02:00</updated><title type='text'>cięcie nieba</title><content type='html'>od dwóch dni w kobylnicy trwają jakieś powietrzne zawody. sprawiło to niesamowity zamęt na niebie. latają małe i duże samoloty, lotnie i motolotnie, szybowce i inne cuda powietrznej techniki. co dzień od rana mam darmowy pokaz lotów i akrobacji powietrznych. niebo nie jest już po prostu niebieskie lub, jak dziś, po prostu zachmurzone. przecinają je akrobaci w swoich czerwonych maszynach. a to co robią na niebie... zapraszam, zobaczcie sami, bo opisać się nie da.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ktoś kiedyś próbował mi wmówić, że najgorsze w tym miejscu są wiecznie latające po niebie samoloty. jednak nie zgadzam się z tym kimś. przeszkadzać nie przeszkadzają, a niebo jest w tym miejscu bardziej wyjątkowe i kolorowe. nie każdy bowiem może się pochwalić tyloma kolorami i akrobatycznymi występami. poza tym coś takiego jak zegarek i kalendarz przestaje istnieć i mieć znaczenie. gdy na niebie pojawiają się o wschodzie słońca liczne samoloty i zaczynają swe podniebne szaleństwa od razu wiadomo - weekend.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czasem jednak niebo może wyglądać bardzo zmysłowo i romantycznie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-6233920218476251506?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/6233920218476251506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=6233920218476251506' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/6233920218476251506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/6233920218476251506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/cicie-nieba.html' title='cięcie nieba'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-2483390640632980753</id><published>2008-06-12T20:18:00.000+02:00</published><updated>2008-06-12T20:22:26.753+02:00</updated><title type='text'>stara miłość...</title><content type='html'>dziś miasto opustoszało, może to przez ten mecz. ale nie wszyscy prawdziwi mężczyźni zniknęli z miasta... jeden z nich, miał jakieś 70-80 lat postanowił mimo wszystko wykazać się odrobiną romantyzmu i przebiegając przez ulicę robił wszystko, by dostarczyć swojej ukochanej staruszce loda w kolorze żywej pistacji. cudowne... mam nadzieję, że mój mężczyzna również będzie narażał życie koło 80, by dostarczyć odrobiny przyjemności swojej ukochanej. życzę tego nam wszystkim, bo w każdej z nas jest ciut z księżniczki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-2483390640632980753?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/2483390640632980753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=2483390640632980753' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/2483390640632980753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/2483390640632980753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/stara-mio.html' title='stara miłość...'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-3887311700319560684</id><published>2008-06-12T11:01:00.000+02:00</published><updated>2008-06-12T11:11:33.127+02:00</updated><title type='text'>szybkość asymilacji</title><content type='html'>nowe środowisko okazało się cudne... nie tylko z moją noga lepiej - to zasługa pływalni i długich spacerów. generalnie dobrze na nas wpływa slow life. tutaj to naprawdę się udaje. J ma kolejny tydzień urlopu, więc nasze życie wygląda na serio beztrosko. wstajemy o której zechcemy, jemy tak długo jak chcemy. rytuałem stał się basen i długie spacery. można korzystać z życia i cieszyć się tymi małymi przyjemnościami. żeby było jeszcze milej, wczoraj założyłam ogródek z ziołami w wielkiej donicy. mamy więc bazylię, rozmaryn, szczypiorek i melisę. wszystko pachnie cudnie, a jedzenie zyskało całkiem nowy wymiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ostatnio postanowiłam upamiętnić maki, żebyście mogli je zobaczyć i odkurzyłam aparat. fotografowanie jest póki co jeszcze odrobinę trudne - noga nie zgina się z taką prędkością i pod takimi kątami jakbym tego chciała, ale jest dobrze. zdjęcia są. udało mi się nawet pstryknąć "ważki sex". to niesamowite, ale ważki kochają się nawet w locie. partner przylega do partnerki i tak w miłosnym uścisku wędrują, fruwają, przysiadają na ziemi. to musi być niezłe uczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyzwyczaiłam się do tej przyrody. wyprawa do miasta jest okropna. koncentrujemy się głównie na tym, by nie musieć się tam udawać. czasem jednak trzeba. korki, hałas, zdenerwowani i pędzący gdzieś ludzie. jakby zapomnieli o filozofii ślimaka. my postanowiliśmy ją jednak odkrywać i kontemplować każdego dnia. i... życie zmienia sens. staje się fajniejsze...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-3887311700319560684?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/3887311700319560684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=3887311700319560684' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/3887311700319560684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/3887311700319560684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/szybko-asymilacji.html' title='szybkość asymilacji'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7119357332264574962.post-112422237002425</id><published>2008-06-08T13:32:00.000+02:00</published><updated>2008-06-08T13:53:57.472+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='...fajna ta moja wieś...'/><title type='text'>maki i stokrotki za oknem</title><content type='html'>stało się... dwa tygodnie temu, a dokładniej licząc nawet trzy, przeprowadziliśmy się do naszego domku. rozpoczęła się trudna i mozolna praca z tym związaną - pucowanie, porządkowanie, rozpakowywanie niekończącej sie ilości kartonów. i nagle uświadomiłam sobie - jestem paranoiczną kolekcjonerką. zawsze wydawało mi się, że mam dużo aniołów. to nieprawda... ja niestety mam dużo wszystkiego. po rozpakowaniu kilku kartonów stwierdziłam, że wizyty w jakichkolwiek sklepach z butami i ciuchami nie mają sensu. mam wszystkiego tyle, że mogłabym obdarować kilka państw w afryce, a i tak miałabym w czym chodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;anioły zajęły zaszczytne miejsca. miałam nadzieję zmieścić je w salonie, ale nie starczyło miejsca. jej - dobrze, że nie kupiliśmy mieszkania, bo musiałabym je wyrzucić. niestety skończyło się na tym, że w każdym pomieszczeniu w domu znalazły się anioły. ale to nawet dobrze - będą strzegły naszego kochanego domku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;trudy rozpakowywania i sprzątania - przeprowadzki sa straszne,  nikomu nie polecam, pucując kolejne okna nagle odkryłam, że mieszkamy w sielskiej okolicy. łany zboża falują za oknem. widok na pola pokryte żytem w pięknym, soczystym zielonym kolorze potrafi wyciszyć i uspokoić. nieco dalej biegają konie, które mieszkają w pobliskiej stadninie. dobrze, ze ktoś postanowił je tam trzymać, biegają sobie w miejscu, które widzimy przez okna w salonie i kuchni. nawet kawa dzięki nim smakuje lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;natura nas otacza. naprawdę ładna ta moja wieś. blisko do lasu. zające urządzają sobie wyścigi na naszym trawniku, czasem nawet nocują na wycieraczce. widać zajeliśmy im ich dotychczasowy dom. kuropatwy już się do nas przyzwyczaiły i po trzech tygodniach naszej obecności, chyba stwierdziły, że mogą żyć z nami w symbiozie i już nawet nie uczą sie latać, gdy wychodzimy na taras. po prostu oznajmiają nam, że tu są i tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cisza i spokój, a jednak dżwięków wiele. całkiem nowych i zapomnianych. okropne co miasto robi z człowiekiem. mam tylko nadzieję, ze tu tak zostanie. warto było. i nawet 30 km do pracy nie stanowi problemu, dla tej ciszy i spokoju, zajęcy, ptaków i nawet kolorowaych robaków - warto!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nasz las jest faktycznie lasem. są w nim sarny, a kilka dni temu okazało się, że mieszkają w nim też dziki. jakub upiera się, by wszędzie jeździć przez las. i ostatnio musiał "ustąpić pierwszeństwa" rodzinie dzików. mama dzik postanowiła wyjść na spacer ze swoimi młodymi. widok ponoć cudny - szkoda, że mnie z nim nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciszę i spokój tutaj zakłucają tylko motolotnie, szybowce i śmigłowce. w pobliżu jest lotnisko i lotnicy trenują nad naszym domem i pobliskimi polami. ponoć miało mi to przeszkadzać, ale może jestem jakaś nawiedzona, bo absolutnie tak nie jest. to nawet całkiem miłe siedzieć na tarasie i spoglądać w błękitne niebo, na któym latają biełe, czerwone i niebieskie samoloty. szczególnie, gdy ćwiczą układy i urządzają akrobacje powietrzne.&lt;br /&gt;najlepsze sa motorolotnie. chłopaki i dziewczyny chyba się jeszcze uczą, bo ostatnio wylądowali na wybiegu koni i nogami wyraźnie zahaczali o drzewa. mam nadzieję, ze na moim dachu mi nie wylądują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a teraz najlepsze. góra ziemi, która czeka, by przekształcić się w nasz ogród jest cała granatowo-biała. Porosły ją habry i stoktotki. wygląda słodko. hitem jednak jest pole czerwonych maków. mieszczuchy wpadają tu, by zrobić sobie na jego tle zdjęcia... ale jakoś wcale mnie to nie dziwi...&lt;br /&gt;... fajna ta moja wieś...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7119357332264574962-112422237002425?l=o-powiesci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://o-powiesci.blogspot.com/feeds/112422237002425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7119357332264574962&amp;postID=112422237002425' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/112422237002425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7119357332264574962/posts/default/112422237002425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://o-powiesci.blogspot.com/2008/06/maki-i-stokrotki-za-oknem.html' title='maki i stokrotki za oknem'/><author><name>o-powiesci</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08885190624439165740</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://bp0.blogger.com/_8vS2_T16Prs/SEvI2L6zElI/AAAAAAAAAAM/oi7SJhLODsY/S220/DSCF2851.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
